Mieszkańcy bloków na osiedlu Kombatantów w Krakowie alarmują, o jak twierdzą pogarszających się warunkach sanitarnych w budynku. Na klatce schodowej. chodzi robactwo,w bloku śmierdzi, a jeden z lokatorów, ma być uciążliwy dla sąsiadów. O wyjaśnienia zwróciliśmy się do Spółdzielni Mieszkaniowej „Bieńczyce” oraz Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie.
„Smród na cały blok”
Do redakcji zgłosił się mieszkaniec jednego z bloków na os. Kombatantów. Prosi o zachowanie anonimowości, argumentując, że obawia się konfliktu i reakcji osób, których sprawa może dotyczyć.
Według jego relacji w budynku od dłuższego czasu ma występować problem z insektami oraz zanieczyszczeniami w częściach wspólnych.
– Dziewczyny sprzątające codziennie muszą się z tym mierzyć. Na szóstym piętrze jest robactwo, a na całym bloku ma unosić się uciążliwy zapach – relacjonuje mieszkaniec.
Jak twierdzi, źródłem części problemów może być sytuacja w jednym z mieszkań zajmowanych przez osobę gromadzącą dużą liczbę rzeczy. Zgłaszający zarzuca także, że lokator ma dopuszczać się zachowań uciążliwych dla innych mieszkańców, w tym oddawania moczu z balkonu. Tych informacji nie udało się na razie niezależnie zweryfikować.
Dlaczego takie sytuacje mogą być groźne?
Utrzymujące się zanieczyszczenia w częściach wspólnych budynku, obecność insektów, nagromadzone odpady czy odór mogą być nie tylko problemem estetycznym i sąsiedzkim. Mogą również oznaczać ryzyko sanitarne.
Owady i gryzonie mogą przenosić drobnoustroje oraz zanieczyszczać powierzchnie, z którymi mieszkańcy mają codzienny kontakt – poręcze, przyciski w windzie, klamki, skrzynki pocztowe czy drzwi do klatki. Szczególnie narażone mogą być dzieci, seniorzy, osoby z obniżoną odpornością oraz mieszkańcy cierpiący na alergie albo choroby układu oddechowego.
Silny, stale utrzymujący się zapach może natomiast wskazywać na problem z odpadami, wilgocią, kanalizacją, odchodami lub rozkładającymi się substancjami organicznymi. W takich przypadkach konieczne może być ustalenie źródła uciążliwości oraz ocena, czy wymagane są działania porządkowe, dezynsekcja, dezynfekcja lub interwencja odpowiednich służb.
Jeżeli problem dotyczy prywatnego mieszkania, jego rozwiązanie może być jednak trudniejsze niż w przypadku zabrudzeń na klatce schodowej. Zarządca budynku ma obowiązek dbać o części wspólne, ale wejście do lokalu bez zgody jego użytkownika jest możliwe wyłącznie w określonych prawem sytuacjach. W zależności od okoliczności konieczna może być współpraca ze służbami sanitarnymi, pomocą społeczną, strażą miejską, policją lub sądem.
Mieszkańcy pytają o reakcję Spółdzielni
Zgłaszający twierdzi, że sprawa była już sygnalizowana Spółdzielni Mieszkaniowej „Bieńczyce”. Według jego relacji zarządca miał wskazywać, że nie może zabezpieczyć zadłużonego lokalu ani podjąć dalej idących działań bez odpowiedniej podstawy prawnej.
Mieszkaniec zwraca uwagę, że niezależnie od statusu prawnego konkretnego mieszkania problem może oddziaływać na całą wspólnotę. Pyta, czy budynek był kontrolowany, czy zlecono dezynsekcję oraz czy Spółdzielnia występowała do sanepidu lub innych instytucji.
Do Spółdzielni Mieszkaniowej „Bieńczyce” wysłaliśmy pytania m.in. o liczbę zgłoszeń dotyczących osiedla podjęte kontrole, ewentualne działania dezynsekcyjne i porządkowe, możliwości prawne zarządcy oraz plany rozwiązania problemu.
Sanepid również otrzymał pytania
Pytania w tej sprawie skierowaliśmy również do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie. Poprosiliśmy o informację, czy do sanepidu wpływały zgłoszenia dotyczące warunków w bloku, czy przeprowadzono kontrolę, jakie były jej ustalenia oraz czy wydano zalecenia lub decyzje.
Zapytaliśmy także, jakie procedury obowiązują w sytuacji, gdy podejrzenie zagrożenia sanitarnego wiąże się z konkretnym lokalem, a mieszkańcy obawiają się ujawnienia swoich danych.
Na odpowiedzi Spółdzielni Mieszkaniowej „Bieńczyce” i krakowskiego sanepidu czekamy. Do sprawy będziemy wracać.








Racja, Spółdzielnia zarządza częściami wspólnymi a nie mieszkaniami. Są libacje to się służby wzywa bo raczej w czasie godzin Spółdzielni nic się nie dzieje. Ktoś miał czas zrobić zdjęcie ale już nie miał śmiałości zadzwonić na policję? Nie ma tam naprawdę żadnego rosłego gościa żeby z nimi zrobił porządek? Nagle sami seniorzy mieszkają? U mojej mamy w bloku jak mieli takich gagadkow to brało się ich za fraki i wywalało z klatek.
Anonimowo ktoś zgłasza? A wy piszecie artykuł tylko na zgłoszenie?
Tam co chwila przyjeżdża policja czy SM. Dziś też była. Współczuje mieszkańcom bloku. Czy spółdzielnia pomagała mieszkańcom? Zgłaszała problem do sanepidu? Na policje/SM?