Choć oficjalnej daty przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa wciąż nie ma, coraz bardziej realny staje się jeden termin – połowa października. Wszystko przez procedury sądowe, które trzeba dopiero domknąć, o czym poinformowała Gazeta Krakowska.
Zażalenie blokuje decyzję premiera
Sprawa dotyczy referendum, w którym mieszkańcy Krakowa odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Choć głosowanie odbyło się dwa miesiące temu, formalności wciąż się nie skończyły. Edward Nowak, który złożył protest w sprawie ważności referendum, nie odpuszcza – mimo że sąd okręgowy odrzucił jego protest w czerwcu, złożył teraz zażalenie do sądu apelacyjnego.
To oznacza, że postanowienie sądu wciąż nie jest prawomocne. A dopóki tak jest, premier Donald Tusk nie może wyznaczyć terminu wyborów – musi poczekać na ostateczne rozstrzygnięcie.
Reklama: Znaczenie kuchni w mieszkaniu – serce domu, miejsce spotkań i codziennych rytuałów
Ile potrwa procedura
Sąd apelacyjny ma ustawowo 30 dni na rozpatrzenie zażalenia. Jego decyzja będzie już ostateczna – nie będzie od niej odwołania. Gdy postanowienie się uprawomocni, wybory muszą się odbyć w ciągu kolejnych 60 dni.
Licząc te terminy, wybory prezydenta Krakowa powinny odbyć się prawdopodobnie w połowie października.
Co dalej
Na razie mieszkańcy Krakowa nie znają jeszcze oficjalnej daty głosowania. Wszystko zależy od tempa pracy sądu apelacyjnego i tego, czy Edward Nowak zdecyduje się na kolejne kroki prawne. Jak dotąd konsekwentnie korzysta z każdej możliwości odwołania, co skutecznie przedłuża cały proces.



