Po wpadce z miejskimi teatrami przyszła kolejna. Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa, w wywiadzie dla Kanału Krakowskiego nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, ilu radnych zasiada w Radzie Miasta Krakowa. Śmiać się czy płakać?
Rada Miasta Krakowa liczy 43 radnych. To wiedza, którą posiada większość osób śledzących lokalną politykę, a tym bardziej powinna ją mieć osoba ubiegająca się o urząd prezydenta miasta.
Kolejna samorządowa wpadka
Podczas rozmowy opublikowanej przez Kanał Krakowski Łukasz Mordarski zapytał kandydata o liczbę radnych. Bocheńczak nie potrafił udzielić poprawnej odpowiedzi, przyznając wprost, że nie zna tej liczby.
To jednak nie pierwsza tego typu sytuacja.
Jeszcze kilka tygodni temu szeroko komentowana była jego odpowiedź w Radiu Kraków. Zapytany o miejskie teatry nie potrafił wskazać, które sceny są prowadzone przez miasto. Wówczas tłumaczył, że nie posiada tak szczegółowej wiedzy. Tamta odpowiedź wywołała falę komentarzy, bo trudno oczekiwać skutecznego zarządzania miejską kulturą od osoby, która nie zna podstawowych instytucji podlegających samorządowi.
W wywiadzie dla Kanału Krakowskiego Bocheńczak odniósł się do tamtej wpadki.
– Będąc w radiu i nie znając odpowiedzi na pytanie, po prostu powiedziałem: nie wiem. Mogłem z tego wybrnąć inaczej. Jak Morawieckiego zapytano, po ile jest chleb, to ten zaczął mówić o tym, że piekarze mają problemy z mąką, a rolnicy ze zbożem. Można więc odpowiadać w ten sposób. Ja jednak nie będę ściemniał i nie będę robił z siebie idioty. Jak czegoś nie wiem, to mówię, że nie wiem – powiedział.
Teraz historia się powtórzyła. Tym razem nie chodziło już o kulturę, ale o sam fundament funkcjonowania krakowskiego samorządu.
Prezydent bez znajomości samorządowego elementarza?
Prezydent miasta współpracuje z Radą Miasta praktycznie każdego dnia. To radni uchwalają budżet, podejmują decyzje dotyczące inwestycji, transportu, edukacji, kultury czy planowania przestrzennego. Trudno więc uznać pytanie o liczbę radnych za podchwytliwe. To raczej samorządowy odpowiednik pytania o liczbę ministrów w rządzie czy posłów w Sejmie.
Ręce opadają.
Dwie podobne wpadki w krótkim czasie mogą budzić pytania o przygotowanie kandydata do objęcia jednego z najważniejszych urzędów w Polsce. Zwłaszcza że sam Bocheńczak przekonuje, iż jest gotowy do zarządzania Krakowem i przedstawia się jako alternatywa dla obecnych władz miasta.
„Patrzę bardziej na swój komfort”
Zaskakiwać mogą również deklaracje dotyczące ekologii.
Zapytany o własne codzienne wybory związane z ochroną środowiska kandydat stwierdził, że „patrzy bardziej na swój komfort”. To szczera odpowiedź, choć trudno powiedzieć, czy uspokoi mieszkańców miasta, które od lat walczy ze smogiem, ograniczaniem emisji spalin czy rozwojem transportu publicznego.
Można odnieść wrażenie, że w Krakowie trwa dyskusja o zielonej transformacji, nowych nasadzeniach, ograniczaniu ruchu samochodowego czy poprawie jakości powietrza, a kandydat odpowiada po prostu: najważniejszy jest mój komfort. To stanowisko z pewnością znajdzie swoich zwolenników, ale równie wielu wyborców może uznać, że od przyszłego prezydenta oczekuje się jednak szerszego spojrzenia niż perspektywa własnej wygody.
Trudny początek kampanii
Kampania Bartosza Bocheńczaka dopiero się rozpędza, jednak dwie medialne wpadki dotyczące elementarnej wiedzy o Krakowie z pewnością będą wracać w kolejnych tygodniach. Najpierw miejskie teatry, teraz liczba radnych.
W polityce można nie znać odpowiedzi na bardzo specjalistyczne pytania. Znacznie trudniej wytłumaczyć brak wiedzy o podstawach funkcjonowania miasta, którego chce się zostać gospodarzem.




