Wicepremier i szef MON apeluje do krakowian, żeby nie odwoływali prezydenta miasta. Jego zdaniem byłoby to pochopne.
Apel przed referendum
Władysław Kosiniak-Kamysz zabrał głos w sprawie niedzielnego referendum w Krakowie. Wicepremier uważa, że mieszkańcy powinni dać Aleksandrowi Miszalskiemu możliwość dokończenia pracy. Prezydent miasta sprawuje swój urząd dopiero od roku, a wybierany jest na pięć lat.
- To jest bardzo ważne, żeby dać szansę, czas, możliwość – powiedział Kosiniak-Kamysz podczas piątkowego briefingu w Sejmie.
Sygnał odebrany
Szef MON przyznał, że samo referendum jest już dla Miszalskiego jasnym komunikatem. Jego zdaniem prezydent Krakowa zrozumiał, że musi zmienić sposób działania.
- Referendum jest już sygnałem dla prezydenta Miszalskiego bardzo istotnym, bardzo jasnym – muszę robić więcej, muszę lepiej się komunikować, bardziej skupić się na tych sprawach, które są najważniejsze dla mieszkańców – stwierdził wicepremier.
Kosiniak-Kamysz dodał, że Miszalski ten sygnał odczytał i dlatego warto dać mu szansę na kontynuację.
Za wcześnie na odwołanie
Wicepremier ostrzegł, że pochopne odwołanie prezydenta może być błędem. Wskazał, że krakowianie będą mieli wkrótce kolejną okazję, żeby rozliczyć Miszalskiego przy urnie.
- Jeśli się nie sprawdziłoby, jeżeli nie wywołałoby to efektu, to będą za chwilę wybory i wtedy Krakowianie zdecydują, ale przerywać nawet nie w pół drogi, tylko na jej pierwszym etapie, byłoby moim zdaniem w tym wypadku nieroztropne – ocenił Kosiniak-Kamysz.
Referendum w Krakowie odbędzie się w niedzielę 24 maja. Żeby było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 158 tysięcy mieszkańców.



