Kraków pokazał czerwoną kartkę partyjnym szyldom? Zwycięstwo Gibały to sygnał dla całej Polski

PA
PA

Łukasz Gibała zdobył 62,12 proc. głosów i zdecydowanie wygrał przedterminowe wybory na prezydenta Krakowa. Jego rywalka Monika Piątkowska, popierana przez Koalicję Obywatelską i PSL, uzyskała 37,88 proc. Czy tak wyraźny wynik oznacza, że wyborcy coraz mniej ufają partyjnym rekomendacjom? Krakowskie liczby dają politykom powody do analizy, ale odpowiedź nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać.

Ponad 62 procent głosów. Różnica jest wyraźna

Wynik drugiej tury nie pozostawia wątpliwości co do skali zwycięstwa Łukasza Gibały. Według oficjalnych danych Miejskiej Komisji Wyborczej zdobył on 161 184 głosy. Na Monikę Piątkowską zagłosowało 98 306 osób. Różnica wyniosła 62 878 głosów i 24,24 punktu procentowego. Frekwencja osiągnęła 44,27 proc.

To ważne liczby nie tylko ze względu na samą zmianę na stanowisku prezydenta miasta. Wybory były również sprawdzianem dla dwóch odmiennych modeli prowadzenia kampanii: z jednej strony kandydata budującego własne środowisko polityczne, z drugiej — kandydatki wspieranej przez ogólnopolskie ugrupowania.

Piątkowska miała za sobą poparcie KO i PSL. Gibała startował z własnego środowiska, skupionego wokół stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców. Rezultat pokazuje, że rekomendacje partyjne nie zagwarantowały zwycięstwa kandydatce koalicji. Nie oznacza to jednak automatycznie, że wyborcy odrzucili wszystkie partie. Wynik wyborów wskazuje, kto zdobył większe poparcie, ale sam w sobie nie wyjaśnia, dlaczego poszczególni mieszkańcy zdecydowali się oddać głos na konkretnego kandydata.

Nie tylko druga tura. Co zmieniło się w dwa tygodnie?

Warto spojrzeć na wyniki pierwszej tury, która odbyła się 27 września. Wówczas Gibała uzyskał 36,38 proc. głosów, a Piątkowska — 29,91 proc. W drugiej turze ich poparcie wyniosło odpowiednio 62,12 i 37,88 proc.

W liczbach bezwzględnych oznacza to, że wynik Gibały wzrósł z 93 042 do 161 184 głosów, a wynik Piątkowskiej z 76 514 do 98 306. To istotna zmiana. W drugiej turze Gibała nie tylko utrzymał przewagę z pierwszego głosowania, lecz także znacząco ją powiększył. Otrzymał również głosy od części osób, które w pierwszej turze wybierały innych kandydatów, choć na podstawie samych zbiorczych wyników nie da się ustalić, jak dokładnie rozłożyły się te decyzje.

Dla ugrupowań popierających Piątkowską to materiał do analizy. Dlaczego wspólne poparcie partyjne nie wystarczyło? Czy problemem była sama kandydatka, sposób prowadzenia kampanii, sytuacja polityczna w Krakowie, czy może połączenie tych czynników? Bez badań powyborczych i rozmów z wyborcami nie można uczciwie wskazać jednej przyczyny.

Kraków pamiętał o referendum

Tych wyborów nie da się rozpatrywać w oderwaniu od wydarzeń poprzedzających kampanię. Przedterminowe głosowanie było następstwem majowego referendum, w którym mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Za jego odwołaniem zagłosowało 171 581 osób. Frekwencja wyniosła 29,99 proc., przekraczając wymagany próg.

Referendum pokazało, że w Krakowie istniała wystarczająco silna mobilizacja przeciwników urzędującego prezydenta, by doprowadzić do jego odwołania. Późniejsze zwycięstwo Gibały może być interpretowane jako kolejny etap tego procesu, ale nie należy automatycznie utożsamiać wszystkich uczestników referendum z jego wyborcami. Głosowanie nad odwołaniem konkretnego prezydenta i wybór jego następcy to dwa różne rozstrzygnięcia. W pierwszym przypadku mieszkańcy oceniali dalsze sprawowanie urzędu przez Miszalskiego. W drugim wybierali pomiędzy kandydatami, którzy proponowali własne wizje zarządzania miastem.

Jedno jest jednak pewne: nowy prezydent obejmie urząd po politycznym przesileniu, które już wcześniej pokazało, jak duże emocje budzi kierunek zarządzania Krakowem.

Czy partyjny szyld stał się obciążeniem?

To najważniejsze pytanie, jakie po krakowskich wyborach powinny zadać sobie ogólnopolskie partie. Piątkowska była wspierana przez KO i PSL, ale nie przełożyło się to na zwycięstwo. Gibała, opierający kampanię na własnym środowisku, uzyskał zdecydowaną przewagę. Można więc postawić hipotezę, że w wyborach samorządowych lokalna rozpoznawalność, wiarygodność i wieloletnia obecność w miejskiej polityce mogą mieć większe znaczenie niż samo poparcie partyjnych struktur.

Trzeba jednak pamiętać, że Gibała nie jest politycznym debiutantem ani osobą całkowicie spoza polityki. W przeszłości był związany z Platformą Obywatelską, a później z Ruchem Palikota. Z czasem zbudował własne zaplecze i zaczął występować jako lider krakowskiego środowiska samorządowego. Dlatego określanie go po prostu jako człowieka „spoza polityki” byłoby nieprecyzyjne. Trafniej powiedzieć, że wygrał jako kandydat własnego środowiska, a nie kandydat wystawiony przez główne partie.

To rozróżnienie ma znaczenie. Jego sukces może być argumentem za tym, że silny lokalny lider jest w stanie pokonać kandydata wspieranego przez ogólnopolskie ugrupowania. Nie dowodzi jednak, że podobny scenariusz powtórzy się w innych miastach lub w wyborach parlamentarnych.

Sygnał dla partii, ale nie gotowa prognoza

Krakowskie wybory mogą stać się ważnym punktem odniesienia dla polityków analizujących skuteczność partyjnych rekomendacji. Wynik pokazuje, że nawet poparcie dużych ugrupowań nie gwarantuje zwycięstwa, jeśli konkurent potrafi zgromadzić silne lokalne zaplecze.

Nie można jednak na tej podstawie ogłaszać końca dominacji partii w samorządach. Kraków ma własną specyfikę, a kampania odbywała się w szczególnych okolicznościach, po referendum i odwołaniu urzędującego prezydenta. O tym, czy zwycięstwo Gibały będzie miało znaczenie wykraczające poza stolicę Małopolski, przekonamy się dopiero wtedy, gdy podobne wyniki zaczną powtarzać się w innych miastach albo gdy partie zmienią sposób wyłaniania i promowania swoich kandydatów.

Na razie najważniejszy wniosek jest bardziej konkretny: w Krakowie własne zaplecze polityczne i silna pozycja lokalna okazały się skuteczniejsze niż poparcie, które otrzymała rywalka od KO i PSL. Dla partyjnych liderów to wystarczający powód, by dokładnie przeanalizować przebieg kampanii i wyciągnąć wnioski przed kolejnymi wyborami.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *