Łukasz Gibała, który w niedzielę wygrał wybory na prezydenta Krakowa, podjął pierwszą decyzję. Nie obejmie patronatem marszu równości, bo jego zdaniem organizatorzy zbyt mocno związali się z polityką.
Decyzja zapadła dzień po wyborach
Gibała ogłosił ją w porannej rozmowie w Radiu Kraków i nazwał pierwszą oficjalną decyzją w nowej roli. Wybory wygrał wyraźnie. W drugiej turze zdobył 62,12 proc. głosów, a senator Monika Piątkowska, popierana przez KO i PSL, 37,88 proc. Frekwencja wyniosła 44,27 proc.
Dlaczego odmówił
Prezydent elekt twierdzi, że środowisko organizujące marsze upartyjniło się mniej więcej w ciągu ostatnich trzech lat. Wskazał, że część jego członków startowała do parlamentu i samorządu z list konkretnych ugrupowań. Zasadę ujął krótko: będzie unikał patronatu nad imprezami o charakterze partyjnym. Dodał, że sam kiedyś szedł w takim marszu i tego nie żałuje.
Zerwanie z praktyką poprzedników
Patronat nad marszem obejmował od 2021 roku Jacek Majchrowski, wieloletni prezydent miasta. W 2024 roku Aleksander Miszalski jako pierwszy prezydent Krakowa w historii sam poszedł w marszu. Miszalski został odwołany w referendum 24 maja, co otworzyło drogę do przedterminowych wyborów.
Transkrypcja aktów bez zmian
Gibała zaznaczył, że to nie oznacza zwrotu w sprawach prawnych. Jako legalista uważa, że prezydent nie może dowolnie interpretować przepisów. Nie będzie więc blokował transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych.

