Gdy w mieście leje jak z cebra, liczy się każda minuta. Dlatego Kraków instaluje w kanalizacji deszczowej 20 nowych czujników, które mają wykrywać zagrożenie podtopieniem, zanim woda zaleje ulice.
Czujniki tam, gdzie ryzyko jest największe
Urządzenia trafią do najbardziej zagrożonych punktów miejskiej sieci kanalizacyjnej – tam, gdzie po ulewach najczęściej dochodzi do gwałtownego wzrostu poziomu wody. To właśnie te miejsca w przeszłości sprawiały służbom najwięcej problemów podczas nawalnych deszczy.
Alarm w czasie rzeczywistym
Poziomierze na bieżąco mierzą poziom i przepływ wody w kanałach. W spokojnych warunkach dane trafiają do systemu regularnie, ale gdy zaczyna mocno padać, urządzenia przechodzą w tryb alarmowy i wysyłają odczyty nawet co minutę. Dzięki temu służby miejskie widzą zagrożenie niemal na żywo, zamiast dowiadywać się o nim z opóźnieniem.
Szybsza reakcja może uchronić przed zalaniem
To właśnie czas reakcji decyduje, czy podtopienia da się uniknąć. Mając dane z czujników na bieżąco, pracownicy odpowiedzialni za miejską infrastrukturę mogą szybciej uruchomić pompownie, skierować służby we właściwe miejsce albo zawczasu zabezpieczyć newralgiczne odcinki kanalizacji. Zamiast reagować na zalane ulice, miasto ma szansę zadziałać, zanim do tego dojdzie.
Precyzja na poziomie milimetrów
Same urządzenia to niewielkie czujniki radarowe zasilane bateryjnie, wyposażone w kartę SIM i antenę do przesyłu danych. Mierzą poziom wody z dokładnością do 5 milimetrów i są przystosowane do pracy w trudnych warunkach panujących w kanalizacji.
Dane posłużą też do dalszych inwestycji
System ma nie tylko ostrzegać przed podtopieniami, ale też pokazać, gdzie miasto powinno inwestować w przyszłości – na przykład w nowe zbiorniki retencyjne albo modernizację przestarzałych odcinków kanalizacji.



