Na pograniczu Łomnicy Zdrój i Wierchomli Wielkiej kolejarze od piątkowego wieczora walczą z usunięciem skutków wykolejenia pociągu towarowego. Na miejscu pracuje specjalistyczny dźwig, który stopniowo wydobywa z torów sześć uszkodzonych wagonów. Dopóki wszystkie nie zostaną usunięte, ruch pociągów na linii nr 96 pozostanie wstrzymany, a pasażerowie muszą liczyć się z zastępczą komunikacją autobusową.
Dźwig pracuje od nocy bez przerwy
Do wykolejenia sześciu pustych wagonów doszło w piątek po południu. Ekipy techniczne pracują na miejscu praktycznie bez przerwy – dźwig postawiono w nocy i od tego momentu trwa demontaż uszkodzonego składu. Jak dotąd udało się podnieść dwa wagony, które trafiły najpierw na stację w Piwnicznej-Zdroju, a stamtąd zostały przewiezione do Nowego Sącza. Tam zajmie się nimi Komisja Badania Wypadków Kolejowych, która ma ustalić przyczynę awarii.
Najtrudniejsze wagony jeszcze przed ekipami
Do wydobycia pozostały cztery wagony. W pierwszej kolejności kolejarze zajmą się dwoma blokującymi tor od strony Muszyny – po ich usunięciu możliwe będzie rozpoczęcie naprawy poważnie zniszczonego torowiska. Najwięcej problemów mogą sprawić dwa ostatnie wagony, z których jeden leży na nasypie kolejowym, a drugi wpadł do koryta Popradu. Dostęp do nich jest możliwy wyłącznie od strony torów, dlatego ich wydobycie nastąpi dopiero po zakończeniu wcześniejszych etapów akcji. Służby szacują, że prace potrwają co najmniej do końca weekendu.
Utrudnienia dla pasażerów
Wykolejenie pociągu towarowego, jadącego z Muszyny do Kędzierzyna-Koźla, wymusiło zmiany w rozkładzie jazdy połączeń pasażerskich na trasie Nowy Sącz – Krynica-Zdrój. Na odcinkach objętych wstrzymaniem ruchu uruchomiono zastępczą komunikację autobusową. Nie wiadomo jeszcze, kiedy pociągi wrócą na tory – wszystko zależy od tempa prac przy wydobywaniu wagonów i naprawie infrastruktury.
Maszynista prowadzący skład nie został ranny i był trzeźwy. Przyczyny wypadku bada obecnie komisja kolejowa wraz z policją.



