Pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik ostudził entuzjazm zwolenników miejskiego metra. W Radiu Kraków przyznał wprost, że budowa nie ruszy w terminie zapowiadanym przez poprzedników.
Brak decyzji blokuje inwestycję
Kracik wskazał na jeden kluczowy problem – brak decyzji środowiskowej. Bez niej nie można ogłosić przetargu ani zabezpieczyć finansowania. Dla porównania przywołał trasy Pychowicką i Zwierzyniecką, gdzie uzyskanie takiego dokumentu zajęło sześć lat. „Nie mam cienia nadziei, że pierwsza łopata pod metro zostanie wbita w 2030 roku” – powiedział komisarz.
Reklama: Czy można opatentować aplikację lub software?
Sierota bez właściciela
Kracik opisał metro jako „sierotę” – inwestycję, której nikt nie pilnuje od początku do końca. Projekt przechodzi między różnymi jednostkami miejskimi, co utrudnia koordynację i wydłuża każdy etap prac. Komisarz zapowiedział spotkania z pracownikami urzędu, żeby ustalić, kto za co odpowiada.
Kiedy realne jest rozpoczęcie budowy?
Decyzja środowiskowa dla tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej ma zostać wydana w czerwcu 2026 roku. Po jej uzyskaniu miasto będzie musiało przygotować dokumentację przetargową i model finansowania – to kolejne dwa i pół roku. Według obecnych szacunków budowa może ruszyć najwcześniej za trzy lata. Plan byłego prezydenta Miszalskiego zakładał linię z Nowej Huty do osiedla Kliny za około 15 miliardów złotych.




