79-letni krakowski adwokat przeżył czteroletnią walkę z nowotworem płuc. Wygrał z chorobą, wrócił do normalnego życia i cieszył się odzyskanym zdrowiem. Kilka dni temu zginął w drodze do sklepu, potrącony przez pijanego kierowcę na przejściu dla pieszych nieopodal własnego domu.
----- Reklama -----
Cztery lata leczenia zakończone sukcesem
Mężczyzna chorował onkologicznie od czterech lat. Lekarze usunęli mu prawy płat płuca, a następnie przeprowadzili pełen cykl leczenia: chemioterapię, radioterapię i roczną immunoterapię. Terapia przyniosła efekt. Nowotwór ustąpił, a prawnik mógł wrócić do pracy zawodowej i codziennych obowiązków. Rodzina wierzyła, że najgorsze zostało już za nimi.
Wypadek przy własnym domu
Do tragedii doszło w niedzielny wieczór, 14 czerwca, około godziny 22:30, na skrzyżowaniu ulic Dietla i Sukienniczej w Krakowie. Mężczyzna wyszedł z domu na krótkie zakupy. Sklep dzielił od jego mieszkania zaledwie 150 metrów. Gdy przechodził przez oznakowane przejście dla pieszych, potrącił go samochód marki Mercedes. Kierowca nie zatrzymał się i odjechał z miejsca zdarzenia, nie udzielając poszkodowanemu żadnej pomocy. Rannego mężczyznę ratowali przypadkowi świadkowie, którzy wezwali pogotowie.
Z miejsca wypadku adwokat trafił do szpitala w stanie krytycznym. Lekarze zdiagnozowali u niego liczne złamania, między innymi kości udowej, miednicy oraz kręgów szyjnych, a także krwotok śródczaszkowy. Mimo intensywnej walki medyków o jego życie, mężczyzna zmarł drugiej doby po wypadku.
Syn czekał sam w domu
W mieszkaniu na ojca czekał wówczas jego 13-letni syn. Matka chłopca przebywała w tym czasie za granicą. Gdy karetka przewiozła rannego mężczyznę na oddział ratunkowy, był on jeszcze przytomny. Zdążył przekazać ratownikom, że w domu zostało samo dziecko i że klucze do mieszkania znajdują się w jego kieszeni. Po północy stan adwokata gwałtownie się pogorszył. Do chłopca, który czekał sam w mieszkaniu, policja przyjechała około drugiej w nocy.
Sprawca zatrzymany tej samej nocy
Policjanci ustalili tożsamość kierowcy jeszcze tej samej nocy. Funkcjonariusze zatrzymali 47-letniego obywatela Ukrainy w jego mieszkaniu na krakowskim Ruczaju. Mężczyzna początkowo odmawiał otwarcia drzwi, dlatego do akcji musieli wkroczyć strażacy. Badania wykazały, że kierowca prowadził auto pod wpływem alkoholu, a dodatkowo miał w organizmie amfetaminę. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi mu do 20 lat więzienia.
Policja zatrzymała również 46-letnią kobietę, która jechała Mercedesem jako pasażerka. Po wypadku wysiadła z auta i oddaliła się z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy rannemu. Śledczy przesłuchali ją w prokuraturze. Dalsze konsekwencje prawne wobec kobiety nie są jeszcze znane.
Pogrzeb 22 czerwca
Zmarły pozostawił żonę, 13-letniego syna oraz 50-letnią córkę z pierwszego małżeństwa. Pogrzeb odbędzie się 22 czerwca o godzinie 11:00 na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

