Kardynał Stanisław Dziwisz złożył w Sądzie Okręgowym w Krakowie pismo z prośbą, by nie wzywać go na rozprawę jako świadka. Sąd odpowiedział, że decyzja w tej sprawie nie należy do samego świadka.
Prośba kardynała nie zwalnia z obowiązku stawiennictwa
Hierarcha argumentuje, że nie posiada wiedzy istotnej dla toczącego się postępowania, a jego wiek i stan zdrowia nie pozwalają mu uczestniczyć w czynnościach wiążących się ze stresem. Rzecznik krakowskiego sądu, sędzia Zbigniew Zgud, wyjaśnił, że samo zapewnienie świadka o braku wiedzy w sprawie nie jest jego zeznaniem i nie może być podstawą do rezygnacji z wezwania.
Co dalej ze zdrowiem kardynała
Sprawa nie jest jeszcze przesądzona – sąd oczekuje na opinię lekarza sądowego, który oceni stan zdrowia kardynała. Jeśli dokument potwierdzi, że hierarcha rzeczywiście nie może stawić się osobiście, przesłuchanie odbędzie się w miejscu jego zamieszkania. Brak takiego potwierdzenia oznacza ryzyko grzywny albo przymusowego doprowadzenia świadka do sądu.
Kolejny termin przesłuchania – 3 sierpnia
To już druga sytuacja, w której kardynał nie stawia się na wyznaczonej rozprawie. Przesłuchanie planowane w czerwcu nie doszło do skutku z powodu choroby duchownego, a na rozprawę 15 lipca kardynał nie przyszedł, ponieważ przebywał na wcześniej zaplanowanym urlopie, w tym w Watykanie. Sąd wyznaczył nowy termin jego przesłuchania na 3 sierpnia.
Tło sprawy
Kardynał Dziwisz ma zeznawać w procesie, który przeciwko Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim wytoczył Janusz Szymik. Mężczyzna domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy, jakich – jak twierdzi – doznał w dzieciństwie ze strony byłego proboszcza, księdza Jana W. Pełnomocnicy powoda wskazują, że kardynał mógł otrzymywać sygnały o sprawie od księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.




