Tragiczny wypadek przy ul. Solnej w Krakowie wstrząsnął mieszkańcami miasta. Zginęli rodzice małego dziecka, a ich ciężko ranne dziecko trafiło do szpitala. Dziś najważniejsze pytanie nie brzmi tylko: kto odpowie za sam wypadek? Równie ważne jest to, czy można było wcześniej zrobić więcej, aby ograniczyć ryzyko na ulicach, o których mieszkańcy i radni alarmowali już od kilku lat.
Mieszkańcy zwracali uwagę na problem od dawna
Wokół miejsca tragedii niemal natychmiast pojawiły się pytania o bezpieczeństwo. Nie dotyczą one jednak wyłącznie sobotniego zdarzenia. Z materiałów, które po wypadku ujawnili mieszkańcy, wynika, że problem szybkiej i agresywnej jazdy w tej części Podgórza był sygnalizowany służbom znacznie wcześniej.
Szczególnie mocno wybrzmiewa historia Konrada Kordasa, który przez lata mieszkał w rejonie ulic Piwnej i Nadwiślańskiej. Jak wynika z przedstawionych przez niego dokumentów, już od około 2021 roku zgłaszał policji przypadki niebezpiecznej jazdy, nocnych rajdów i przekraczania prędkości. Co ważne, nie jest to wyłącznie relacja jednego mieszkańca.
Policja wiedziała o problemie
W odpowiedzi Komendy Miejskiej Policji w Krakowie z maja 2023 roku potwierdzono, że funkcjonariusze otrzymywali zgłoszenia mieszkańców dotyczące m.in. przekraczania dozwolonej prędkości, samochodowych rajdów oraz niestosowania się do znaków drogowych w rejonie ulic Piwnej, Nadwiślańskiej, placu Bohaterów Getta i Kalwaryjskiej. Zgłoszenia miały pojawiać się już od początku 2022 roku. To bardzo ważny element całej historii. Nie można więc powiedzieć, że problem pojawił się nagle i że służby dowiedziały się o nim dopiero po tragicznym wypadku.
Były ostrzeżenia. Były też pomysły na zmianę organizacji ruchu
Z dostępnych materiałów wynika, że temat nie ograniczał się do policyjnych interwencji. Już wcześniej pojawiały się pomysły dotyczące fizycznego uspokojenia ruchu. W dokumentach przywoływanych po tragedii pojawia się m.in. kwestia progów zwalniających na ul. Piwnej. Problem bezpieczeństwa był również przedmiotem działań rady dzielnicy. Jeszcze bardziej wymowna jest sprawa ulicy Zabłocie, znajdującej się w bezpośrednim rejonie tragedii.
W maju 2024 roku Rada Dzielnicy XIII Podgórze miała zwracać się o zmianę organizacji ruchu. Radni proponowali rozwiązania, które miały ograniczyć możliwość szybkiej jazdy, w tym zastosowanie szykan. Według relacji radnego Macieja Fijaka problemem była długa prosta sprzyjająca rozwijaniu dużych prędkości. Później wykonywano również pomiary prędkości.
I tutaj pojawia się punkt, który dziś budzi szczególne emocje. Według przywoływanej odpowiedzi miejskich urzędników większość kierowców nie przekraczała dozwolonej prędkości, dlatego nie uznano wówczas, że istnieją przesłanki do natychmiastowych zmian w organizacji ruchu.
„Do tragedii nie potrzeba większości”
To zdanie radnego Rafała Zawiślaka dobrze oddaje problem, przed którym stoi dziś Kraków.Nie trzeba przecież, aby większość kierowców łamała przepisy. Wystarczy jeden kierowca, który zrobi to w niewłaściwym miejscu, przy dużej prędkości i w pobliżu pieszych. Dlatego samo stwierdzenie, że większość kierujących jeździ prawidłowo, nie musi oznaczać, że miejsce jest bezpieczne. Statystyka może pokazywać zachowanie większości, ale bezpieczeństwo infrastruktury powinno uwzględniać również możliwość błędu lub celowego złamania przepisów przez pojedynczego kierowcę.
Czy można mówić o zaniedbaniu?
To pytanie jest tym bardziej zasadne, że istnieją dokumenty potwierdzające wcześniejsze zgłoszenia mieszkańców, działania policji, interwencje radnych i propozycje zmian infrastrukturalnych. Nie chodzi więc o szukanie winnego na siłę.Chodzi o sprawdzenie, czy system reagowania na sygnały mieszkańców działał tak, jak powinien.
Mieszkańcy muszą wiedzieć, że ich głos ma znaczenie
Ta historia pokazuje jeszcze jeden problem. Jeżeli mieszkaniec wielokrotnie zgłasza niebezpieczne zachowania, a później słyszy, że większość kierowców jeździ prawidłowo, może mieć poczucie, że jego doświadczenie zostało zbagatelizowane. Tymczasem mieszkańcy są często pierwszymi osobami, które widzą, co dzieje się na ich ulicy wieczorami i w nocy. Nie oznacza to oczywiście, że każda skarga powinna automatycznie kończyć się zmianą organizacji ruchu. Oznacza jednak, że każda powtarzająca się informacja o potencjalnym zagrożeniu powinna być analizowana i dokumentowana.
Zarząd Dróg Miasta Krakowa umożliwia mieszkańcom składanie skarg i wniosków, a także całodobowe zgłaszanie awarii i problemów pod numerem 12 616 75 55. Istnieją również formalne procedury dotyczące zgłaszania szkód związanych ze stanem infrastruktury drogowej.


