Wybory prezydenckie w Krakowie przyniosły niespodziewany zwrot. Bartosz Bocheńczak nie wystartuje jako kandydat Konfederacji, a według informacji Onetu miał prowadzić rozmowy dotyczące poparcia Łukasza Gibały. Sprawa wywołała napięcia w krakowskich strukturach ugrupowania.
Bocheńczak poza wyborami
Bartosz Bocheńczak miał reprezentować Konfederację w walce o prezydenturę Krakowa. Ostatecznie jego kandydatura nie została zarejestrowana. Powodem była zbyt mała liczba prawidłowych podpisów poparcia. Sławomir Mentzen przekazał, że komitet zebrał około 5 tys. podpisów, jednak ponad 2 tys. zostało zakwestionowanych. Wśród problemów znalazły się m.in. błędy dotyczące adresów podawanych przez osoby składające podpisy.
Dla Konfederacji był to poważny cios. Bocheńczak stracił również stanowisko prezesa krakowskiego okręgu Nowej Nadziei.
Nagle pojawił się Łukasz Gibała
Sprawa nie zakończyła się jednak wraz z decyzją komisji wyborczej. Według informacji Onetu Bocheńczak miał rozmawiać z Łukaszem Gibałą o możliwości udzielenia mu poparcia już w pierwszej turze. To byłby bardzo nieoczekiwany ruch. Gibała startuje bowiem z własnego komitetu, poza strukturami Konfederacji.
Według ustaleń Onetu rozmowy miały odbywać się bez wiedzy części osób związanych z ugrupowaniem. Rzecznik Nowej Nadziei Wojciech Machulski przekazał dziennikarzom, że nie wiedział o takich kontaktach. Sam Bocheńczak nie odniósł się do pytań dotyczących rozmów z Gibałą.
W Konfederacji narastają emocje
Krakowska sprawa pokazuje, że w lokalnych strukturach ugrupowania od pewnego czasu dochodziło do napięć. Problem pojawił się już przy zbieraniu podpisów pod kandydaturą Bocheńczaka. Nie wszystkie środowiska miały być zaangażowane w jego kampanię w takim stopniu, jak oczekiwali tego przedstawiciele Nowej Nadziei.
Ostatecznie zabrakło prawidłowych podpisów, a kandydat został wyeliminowany z wyborów. Teraz kolejnym punktem spornym są informacje o jego rozmowach z Gibałą.
Gibała może przejąć część głosów
Wycofanie Bocheńczaka zmienia sytuację przed pierwszą turą. Osoby, które planowały oddać na niego głos, muszą teraz zdecydować, którego z pozostałych kandydatów poprzeć. W wyborach 27 września wystartuje ośmiu kandydatów. Wśród nich są m.in. Łukasz Gibała, Michał Drewnicki, Daria Gosek-Popiołek, Monika Piątkowska oraz Michał Klimek.
Dla Gibały każdy dodatkowy głos może mieć znaczenie. Ewentualne poparcie ze strony Bocheńczaka mogłoby pomóc mu w przekonaniu części wyborców, którzy wcześniej zamierzali głosować na kandydata Konfederacji.
Decyzja Bocheńczaka może mieć konsekwencje
Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że Bocheńczak poprze Gibałę. Sama informacja o prowadzonych rozmowach wystarczyła jednak, by w krakowskich strukturach ugrupowania zrobiło się nerwowo. Dla Konfederacji problem jest podwójny. Najpierw straciła swojego kandydata z powodu kwestii formalnych, a teraz musi mierzyć się z pytaniami o jego dalsze polityczne plany. Dla Gibały sytuacja może być natomiast szansą na pozyskanie nowych wyborców.
Do głosowania pozostało niewiele czasu. To, gdzie trafią głosy zwolenników Bocheńczaka, może mieć znaczenie dla wyniku pierwszej tury wyborów w Krakowie.
Źródło : Onet.pl



