Mieszkańcy Krakowa zagłosowali za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Sondaż exit poll wskazuje, że niemal wszyscy uczestnicy referendum chcieli jego dymisji. Co najbardziej ich zdenerwowało?
Strefa czystego transportu podzieliła miasto
Wprowadzenie Strefy Czystego Transportu okazało się największym błędem Miszalskiego w oczach krakowian. Prawie co trzeci uczestnik referendum wskazał właśnie na SCT jako główny powód, dla którego przyszedł do lokalu wyborczego. Wielu mieszkańców uznało, że decyzja zapadła bez odpowiedniej rozmowy z tymi, których najbardziej dotknęła.
Miasto się zadłuża, bilety drożeją
Drugą przyczyną niezadowolenia był poziom zadłużenia Krakowa. Co piąty głosujący stwierdził, że polityka finansowa prezydenta wymknęła się spod kontroli. Do tego doszły podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, które odczuli wszyscy korzystający z tramwajów i autobusów. Mieszkańcy zwracali też uwagę na rozszerzenie strefy płatnego parkowania na weekendy.
Nepotyzm i niespełnione obietnice
Krakowian irytowało również to, kogo Miszalski obsadzał na stanowiskach w miejskich spółkach. Zarzuty o kolesiostwo i nepotyzm wskazało kilkanaście procent ankietowanych. Część głosujących przyznała też wprost, że prezydent nie dotrzymał obietnic złożonych przed wyborami.
Co mówią liczby
Za odwołaniem Miszalskiego opowiedziało się według sondażu 97,8 proc. głosujących. Frekwencja wyniosła 33,4 proc. i przekroczyła wymagany próg, co oznacza, że referendum jest ważne. Trzy czwarte uczestników głosowania zaznaczyło, że ich decyzja wynikała z oceny władz miasta, a nie z niezadowolenia z rządu w Warszawie. Oficjalne wyniki Krajowe Biuro Wyborcze ma ogłosić w poniedziałek rano.



