Odwołany prezydent Krakowa ostrzega przed wykorzystaniem sztucznej inteligencji do tworzenia zmyślonych materiałów. Mówi w Radiu Kraków, że w nadchodzącej kampanii wyborczej nowy kandydat KO będzie musiał być odporny na bardzo silną presję.
Fałszywe filmy już się pojawiały
Aleksander Miszalski nie ma złudzeń co do tego, jak będzie wyglądała kampania przed wyborami na prezydenta Krakowa. W rozmowie z Radiem Kraków przyznał, że spodziewa się eskalacji działań dezinformacyjnych. „Przygotowuję się na najgorsze” – powiedział wprost.
Odwołany prezydent wskazał, że fałszywe materiały pojawiały się już podczas kampanii referendalnej. Dotyczyły radnych i innych osób publicznych. Jednym z przykładów było według niego to, jak potraktowano radną Alicję Szczepańską. „To było ohydne” – ocenił.
Miszalski zwrócił uwagę, że wiele osób nie potrafi odróżnić spreparowanych filmów od prawdziwych nagrań. Jego zdaniem to jeden z największych problemów nadchodzącej kampanii.
Kampania potrwa trzy miesiące
Wybory na prezydenta Krakowa mają odbyć się za około trzy miesiące. Miszalski podkreślił, że kandydat Koalicji Obywatelskiej będzie musiał być gotowy na bardzo trudną kampanię. „Potrzebny będzie odważny kandydat, który wytrzyma presję” – zaznaczył.
Decyzja o tym, kto wystartuje z ramienia KO, należy do premiera Donalda Tuska. Miszalski odmówił podania nazwisk, choć przyznał, że rozważa się wiele kandydatur – zarówno polityków, jak i osób spoza partii.
Sam zapowiedział, że będzie pomagał nowemu kandydatowi, ale w roli doradczej. „Nie pcham się na afisze, nie będę grał pierwszych skrzypiec” – powiedział.
Prawica zmobilizowała się
Miszalski za główną przyczynę swojej porażki w referendum uznał mobilizację elektoratu prawicowego. Wskazał, że mapa głosowania za odwołaniem bardzo przypominała mapę poparcia dla Karola Nawrockiego w drugiej turze wyborów prezydenckich. Według niego zmobilizowali się wyborcy PiS, Konfederacji i częściowo partii Razem.
Przyznał jednocześnie, że popełnił błędy polityczne i nie wyczuł części nastrojów społecznych. Jednak z życia publicznego wycofywać się nie zamierza.
Z Aleksa




