Kierowcy jadący autostradą A4 między Tarnowem a granicą Małopolski i Podkarpacia muszą uważać na prędkość. Od początku maja działa tam odcinkowy pomiar, który rejestruje każdy pojazd.
Prawie 15 kilometrów pod nadzorem kamer
Nowy system kamer obejmuje odcinek o długości 14,8 kilometra. Zaczyna się przy węźle Tarnów Centrum, a kończy przy MOP Jawornik. Kamery mierzą czas przejazdu między bramownicami i wyliczają średnią prędkość pojazdu. Jeśli kierowca przekroczy dozwolone 140 km/h dla aut osobowych lub 80 km/h dla ciężarówek, system automatycznie go zarejestruje. Urządzenia działają na obu jezdniach, w obu kierunkach.
Czarny punkt na mapie A4
Policja od lat wskazywała ten odcinek jako wyjątkowo niebezpieczny. Podczas opadów deszczu na jezdni tworzą się rozlewiska wody, przez które samochody wpadają w poślizg. Kierowcy uderzali w bariery, zderzali się ze sobą i wypadali z drogi. Znaki ostrzegawcze ustawione przy autostradzie nie przyniosły efektu, bo kierowcy na prostym odcinku po prostu ignorowali zagrożenie i przekraczali prędkość.
Kraków też dostanie kamery
Autostrada A4 pod Tarnowem to nie jedyne miejsce, gdzie wkrótce pojawią się nowe pomiary. Przed wakacjami kamery systemu CANARD mają zostać włączone również na autostradowej obwodnicy Krakowa, na czteerokilometrowym odcinku między węzłami Łagiewniki i Wielicka. Rozbudowa systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym trwa, a kolejne odcinki polskich dróg będą obejmowane kontrolą.





Wszystko jest ok, tylko dlaczego od znakiem D51 nie ma oznaczonej prędkości tak jak to jest w tunelu na zakopiance