Sąd Okręgowy w Nowym Sączu nie przyznał rodzinie Józefa Kurasia „Ognia” odszkodowania za śmierć dowódcy powojennej partyzantki. Rodzina domagała się 10 mln zł oraz symbolicznego upamiętnienia majora. Wyrok zapadł 22 lipca 2026 r. i nie jest prawomocny.
O co toczyła się sprawa
Zbigniew Kuraś, syn „Ognia”, od 2017 r. starał się o zadośćuczynienie od Skarbu Państwa. Twierdził, że on i jego rodzina ponieśli konsekwencje represji, jakie spotkały ich po śmierci ojca. Początkowo żądał 1 mln zł, w toku procesu kwotę podniósł do 10 mln zł. Domagał się też oficjalnego upamiętnienia majora i przywrócenia jego dobrego imienia. 79-letni Zbigniew Kuraś nie był obecny na ogłoszeniu wyroku ze względu na stan zdrowia.
Dlaczego sąd odmówił wypłaty
Sędzia Renata Wajda podkreśliła, że sąd nie oceniał, czy „Ogień” był bohaterem. Zadaniem sądu było ustalenie, czy spełnione są przesłanki ustawy lutowej uprawniające do odszkodowania. Sąd nie miał wątpliwości, że Kuraś prowadził działalność niepodległościową i zginął z rąk komunistycznego aparatu bezpieczeństwa – w lutym 1947 r. popełnił samobójstwo podczas obławy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, uciekając przed aresztowaniem.
Mimo to przepisy nie pozwalają przyznać rekompensaty, jeśli w życiorysie represjonowanego pojawiają się epizody sprzeczne z ideą walki o niepodległość. Sąd wskazał dwa takie momenty w biografii dowódcy.
Dwie okoliczności obciążające
Pierwszą był stosunek „Ognia” do ludności żydowskiej. Sąd przywołał zbrodnię pod Krościenkiem z nocy z 2 na 3 maja 1946 r., kiedy partyzanci z jego zgrupowania zabili 11 spośród 26 cywilów narodowości żydowskiej jadących ciężarówką. Sędzia zaznaczyła, że sam „Ogień” nie brał udziału w tym zdarzeniu, ale wiedział o nim i nie ukarał odpowiedzialnego za akcję dowódcy, którego zamiast tego później awansował.
Drugą okolicznością był krótki epizod z przełomu 1944 i 1945 r., gdy Kuraś pełnił funkcję zastępcy kierownika Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu i wstąpił do PPR. Sąd zwrócił uwagę, że działo się to w czasie aresztowań żołnierzy Armii Krajowej prowadzonych przez NKWD.
Co dalej
Wyrok nie jest prawomocny. Pełnomocniczka Zbigniewa Kurasia, radca prawny Anna Bufnal, zapowiedziała złożenie apelacji do Sądu Apelacyjnego w Krakowie zaraz po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia. Według niej materiał dowodowy w sprawie został błędnie zinterpretowany, a część zarzutów opiera się na przekazie sprzed lat, mającym skłócić ludzi wokół postaci majora.
Sprawa ciągnie się od blisko dziewięciu lat. W 2019 r. sąd już raz oddalił roszczenie, ale po apelacjach pełnomocnika i prokuratora proces wrócił do ponownego rozpoznania. Józef Kuraś pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci powojennej Polski – z jednej strony dowódca dużego oddziału antykomunistycznej partyzantki na Podhalu, z drugiej postać obciążona epizodami, które sąd ocenił jako trwałą skazę na jego życiorysie.



