Nie żyje 10-letnia dziewczynka, która w poniedziałek została ciężko ranna w wypadku samochodowym w Białce Tatrzańskiej. Mimo walki lekarzy dziecko zmarło w krakowskim szpitalu.
Samochód zjechał z drogi i uderzył w ogrodzenie
Do wypadku doszło w poniedziałek, tuż przed godziną 17. Jak ustaliła policja, 46-letnia kobieta prowadząca toyotę verso z niewyjaśnionych na razie przyczyn zjechała z jezdni do przydrożnego rowu. Auto uderzyło następnie w ogrodzenie jednej z posesji. Elementy drewnianego płotu poważnie zraniły siedzącą w środku 10-latkę.
W samochodzie oprócz kierującej podróżowała trójka innych dzieci w wieku 9-10 lat. Wyszły z wypadku bez poważniejszych obrażeń.
Dziecko przetransportowano śmigłowcem, walka o życie nie powiodła się
Poszkodowaną dziewczynkę z pojazdu wydobyli strażacy, używając specjalistycznego sprzętu. Ze względu na stan zdrowia dziecko trafiło do szpitala śmigłowcem. Tam, mimo intensywnej akcji ratunkowej, lekarzom nie udało się uratować życia 10-latki. Dziewczynka zmarła w wyniku odniesionych obrażeń.
Kierowca był trzeźwy, sprawą zajmuje się prokuratura
Badanie wykazało, że kierująca autem kobieta w chwili wypadku była trzeźwa. Pobrano jej krew do dalszych badań. Na miejscu zdarzenia pracował także psycholog, który zaopiekował się pozostałymi dziećmi uczestniczącymi w wypadku.
Do późnych godzin wieczornych na miejscu prowadzono czynności z udziałem prokuratora oraz biegłego ds. wypadków drogowych. Samochód zabezpieczono do dalszych badań. Dokładne przyczyny tragedii ustala teraz zakopiańska prokuratura.



