Ośmioro młodych sportowców utknęło na najtrudniejszym szlaku w Tatrach. Ratownicy musieli lecieć po nich trzy razy.
Jak na plażę w Tatry
Grupa piętnastu nastolatków weszła na Orlą Perć zupełnie nieprzygotowana. Kiedy ratownik TOPR zapytał, jak są ubrani, usłyszał, że jak na plażę. Tymczasem nad graniem przeszła gwałtowna burza z intensywnym deszczem i gradem. Młodzi sportowcy utknęli na grani bez odpowiedniego ekwipunku i bez szans na samodzielne zejście.
Trener odszedł, śmigłowiec przyleciał
Na najtrudniejszy szlak w polskich górach zabrał ich trener. Według ustaleń ratowników mógł on zostawić część grupy i odejść. Śmigłowiec TOPR musiał wykonać trzy loty, żeby zabrać wychłodzonych i wycieńczonych uczestników wyprawy. Pomocy wymagało ośmioro z piętnastu osób.
Policja sprawdza trenera
Policja w Zakopanem ustala teraz, czy trener posiadał uprawnienia do prowadzenia młodzieży w górach. Śledczy badają też, czy swoim zachowaniem nie naraził zdrowia i życia podopiecznych. Sprawa może skończyć się zarzutami karnymi.



