Pomalowane mury i toalety na Niepołomickich Błoniach, a straty sięgające co najmniej 20 tys. zł. Władze Niepołomic poinformowały, że osoby odpowiedzialne za zniszczenia zostały ustalone, a zgromadzone materiały trafiły na policję. Gmina zapowiada, że będzie dochodzić zwrotu kosztów przywrócenia zniszczonych miejsc do pierwotnego stanu.
Zniszczyli mur i toalety. Jest reakcja miasta
Do aktu wandalizmu doszło na terenie Niepołomickich Błoni. Nieznane początkowo osoby pomalowały mur oraz toalety, pozostawiając na nich napisy. Jak poinformował burmistrz Niepołomic, sprawcy zostali już ustaleni. Gmina przekazała policji zgromadzone dowody. Skala zniszczeń ma być znacząca. Według szacunków przedstawionych przez władze miasta straty wynoszą co najmniej 20 tys. zł.
To jednak nie koniec. Gmina zapowiada, że będzie domagać się pokrycia pełnych kosztów związanych z usunięciem skutków wandalizmu.
Monitoring pomógł ustalić sprawców
Władze Niepołomic podkreślają, że miejski monitoring jest wykorzystywany również do identyfikowania osób niszczących elementy przestrzeni publicznej. Chodzi nie tylko o Błonia, ale również m.in. o przystanki, znaki drogowe i inne elementy miejskiej infrastruktury. W większości takich przypadków, jak przekazano w komunikacie udaje się ustalić osoby odpowiedzialne za zniszczenia.
To właśnie monitoring ma być jednym z narzędzi pozwalających później skierować sprawę do odpowiednich służb i dochodzić odpowiedzialności za wyrządzone szkody.
„Rachunek za naprawy powinien obciążać winnych”
Władze miasta zapowiadają, że samo zgłoszenie sprawy policji nie będzie końcem działań. Gmina chce dochodzić zwrotu kosztów potrzebnych do przywrócenia zniszczonych miejsc do poprzedniego stanu. W przypadku Błoń rachunek może być wysoki. Wstępnie oszacowano go na minimum 20 tys. zł.
– Zgłoszenie sprawy to początek konsekwencji — rachunek za naprawy powinien obciążać winnych – podkreślają władze Niepołomic.
To nie pierwszy taki przypadek
W komunikacie przypomniano również wcześniejszą sprawę dotyczącą osoby odpowiedzialnej za obraźliwe napisy na przystankach i znakach drogowych. Według informacji przekazanych przez miasto młody człowiek miał zostać ukarany wieloma godzinami prac społecznych oraz grzywną w wysokości 10 tys. zł.
Władze Niepołomic wskazują ten przypadek jako przykład tego, że niszczenie wspólnej przestrzeni może wiązać się z realnymi konsekwencjami.
„Czy było warto?”
Dla mieszkańców zniszczone elementy przestrzeni publicznej oznaczają nie tylko problem estetyczny. Ich usunięcie wymaga pracy i pieniędzy, które w przypadku braku możliwości odzyskania kosztów muszą zostać pokryte z publicznego budżetu. Tym razem władze Niepołomic zapowiadają, że będą dążyć do tego, aby koszty ponieśli sprawcy.





