----- Reklama -----

Córka byłego piłkarza Cracovii podbija świat lekkoatletyki. Anastazja Kuś z dumą reprezentuje nasz kraj

PA
PA

Ma dopiero 19 lat, a już zdążyła zapisać się w historii polskiej lekkoatletyki. Anastazja Kuś, córka byłego reprezentanta Polski i piłkarza Cracovii Marcina Kusia, coraz śmielej wchodzi do światowej czołówki biegu na 400 metrów. Jej sportowa droga nie zaczęła się jednak od lekkoatletyki.

Anastazja Kuś długo szukała swojej dyscypliny. Zanim na dobre związała się z bieżnią, próbowała swoich sił m.in. w gimnastyce artystycznej i tenisie. W tym drugim sporcie również pokazała, że ma talent. Kilka lat temu podczas turnieju na Stadionie Narodowym potrafiła nawet wygrać rywalizację, której przyglądała się Agnieszka Radwańska. Ostatecznie to jednak lekkoatletyka okazała się jej miejscem.

Zaczęło się od treningu uzupełniającego

Rodzina Kuś mieszkała przez pewien czas w Turcji, gdy Marcin Kuś występował tam jako piłkarz. Po powrocie do Polski rodzice szukali dla córki dodatkowej aktywności, która pomogłaby jej w rozwoju fizycznym. Wtedy pojawiła się lekkoatletyka. Początkowo nikt zapewne nie zakładał, że będzie to początek drogi prowadzącej do największych sukcesów. Anastazja szybko jednak zaczęła robić postępy. Z czasem bieganie przestało być dodatkiem do innych zajęć i stało się jej głównym sportem.

Od sezonu 2023 specjalizuje się w biegu na 400 metrów. I właśnie na tym dystansie zaczęła coraz mocniej zaznaczać swoją obecność.

Talent, praca i sportowe geny

Nazwisko Kuś było wcześniej dobrze znane przede wszystkim kibicom piłkarskim. Marcin Kuś występował m.in. w Polonii Warszawa, Lechu Poznań, Cracovii, Koronie Kielce i Ruchu Chorzów. Grał również za granicą, a w latach 2002–2008 siedmiokrotnie wystąpił w reprezentacji Polski. Córka poszła jednak w zupełnie innym kierunku

– Moja córka w wieku 19 lat przebiła wszystkie moje osiągnięcia – mówił niedawno Marcin Kuś, podkreślając, że sam nie zdobył medalu międzynarodowej imprezy. 

W przygotowania Anastazji mocno zaangażowana jest również jej mama Alicja. Była tancerką sportową, a później zrobiła także kurs instruktorski lekkoatletyki. Towarzyszy córce podczas zawodów i obozów. W domu sport od dawna jest więc czymś więcej niż tylko hobby.

Rekord za rekordem

Kuś bardzo szybko zaczęła poprawiać kolejne wyniki. W 2024 roku ustanowiła rekord Polski U18 na 400 metrów, pokonując dystans w 51,89 sekundy. W 2026 roku zrobiła kolejny duży krok. W hali poprawiła rekord Polski juniorek na 400 metrów, uzyskując 52,50 s. Latem było jeszcze szybciej. W czerwcu w Marsylii pobiegła 400 metrów w 51,64 s, ustanawiając rekord życiowy i pokazując, że może walczyć z najlepszymi zawodniczkami swojego pokolenia. 

Złoto mistrzostw świata i wielkie emocje

W Eugene Anastazja Kuś została mistrzynią świata do lat 20 w biegu na 400 metrów. W finale długo musiała gonić prowadzącą Amerykankę Ataję Stephanie-Vazquez. Na ostatniej prostej Polka ruszyła jednak do ataku i na finiszu odwróciła losy rywalizacji. Czas 51,06 s był nie tylko zwycięstwem, ale także kolejnym wielkim rekordem. Kuś poprawiła o pół sekundy rekord Polski U20 należący wcześniej do Patrycji Wyciszkiewicz. 

Po biegu sama przyznawała, że złoto było dla niej niespodzianką :

– Myślałam, że zdobycie medalu będzie taką bezpieczną opcją, natomiast złota zupełnie się nie spodziewałam – mówiła po finale. 

Krakowski ślad w historii młodej mistrzyni

Dla kibiców związanych z Cracovią nazwisko Kuś ma dodatkowe znaczenie. Marcin Kuś był zawodnikiem „Pasów”, a wcześniej i później reprezentował także inne polskie kluby. Dzisiaj to jednak jego córka znajduje się na sportowym świeczniku.

Anastazja nie podążyła w ślady ojca. Łączy ich natomiast coś istotnego szybkość, sportowa ambicja i przekonanie, że bez ciężkiej pracy sam talent nie wystarczy. 19-latka ma już za sobą występy olimpijskie, medale wielkich imprez i rekordy Polski. Teraz przed nią najtrudniejszy etap: przejście z kategorii juniorskiej do seniorskiej i rywalizacja z zawodniczkami, które od lat są światową czołówką.

Patrząc na tempo jej rozwoju, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że o Anastazji Kuś będziemy jeszcze wiele razy słyszeć.

Źródło : NaszeMiasto.pl

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *