Cracovia przeżywa jeden z najtrudniejszych okresów ostatnich lat. Kolejne zmiany w kierownictwie, konflikt właścicielski i słabe wyniki sportowe coraz bardziej niepokoją kibiców. Piątkową porażkę z Motorem Lublin z trybun oglądała Elżbieta Filipiak. Wdowa po prof. Januszu Filipiaku, który przez lata finansował i wspierał Pasy, nadal pozostaje współwłaścicielką klubu.
Cracovia przegrywa, a w klubie trwa chaos
Piątek, 30 października, był kolejnym fatalnym dniem dla Cracovii. Najpierw oficjalnie potwierdzono odwołanie Murata Çolaka z funkcji prezesa zarządu, a kilka godzin później Pasy przegrały przed własną publicznością z Motorem Lublin 1:2. Mimo prowadzenia po bramce Ajdina Hasicia gospodarze nie potrafili utrzymać korzystnego wyniku. Goście jeszcze przed przerwą zdobyli dwie bramki i wywieźli z Krakowa komplet punktów.
W tle pozostaje poważny konflikt właścicielski, częste roszady personalne i pytania o przyszłość klubu. Kibice mają coraz mniej powodów do optymizmu.
Elżbieta Filipiak na trybunach
Piątkowe spotkanie oglądała również Elżbieta Filipiak. To nazwisko, którego w kontekście Cracovii nie można pominąć. Jej mąż, prof. Janusz Filipiak, przez ponad 20 lat był związany z klubem. Za pośrednictwem Comarchu przekazywał na jego funkcjonowanie ogromne środki. To za jego czasów Cracovia odbudowała swoją pozycję w polskiej piłce.
Po śmierci profesora zaangażowanie rodziny Filipiaków nie zakończyło się. Elżbieta Filipiak objęła stanowisko prezeski, a następnie pozostała mniejszościową akcjonariuszką po sprzedaży większościowego pakietu akcji Robertowi Platkowi.
Dziś nie zasiada już w zarządzie ani w Radzie Nadzorczej, ale nadal posiada 20 procent akcji spółki. Nie jest więc osobą całkowicie niezwiązaną z obecnymi losami klubu.
Kto odpowiada za obecną sytuację Cracovii?
Nie ma wątpliwości, że największą kontrolę właścicielską sprawuje Robert Platek. Nie można jednak zapominać o udziale Elżbiety Filipiak w historii i strukturze własnościowej Cracovii. Była prezeską, współtworzyła wcześniejszy model funkcjonowania klubu, a jej rodzina przez lata miała decydujący wpływ na jego losy.
Być może obecna sytuacja nie jest tym, czego sama oczekiwała. Nie można też przypisywać jej odpowiedzialności za wszystkie decyzje większościowego właściciela. Jednak posiadanie znaczącego pakietu akcji i wcześniejsze kierowanie klubem sprawiają, że trudno całkowicie wyłączyć ją z dyskusji o odpowiedzialności za obecny kryzys.
Cracovia potrzebuje dziś przede wszystkim stabilności, rozsądnego zarządzania i sportowego odbudowania zespołu. Kibice nie chcą kolejnych zmian personalnych i walki w gabinetach. Chcą klubu, z którego będą mogli być dumni, tak jak mogli być dumni przez lata za czasów prof. Janusza Filipiaka.

