Fałszywy alarm czy realne zagrożenie? W poniedziałek po południu Narodowy Instytut Onkologii przy ul. Garncarskiej w Krakowie musiał zostać opróżniony z pacjentów i personelu. Powodem był telefon o podłożonym ładunku wybuchowym.
Setki osób na zewnątrz budynku
Do zdarzenia doszło 6 lipca. Służby otrzymały zgłoszenie o bombie na terenie placówki i natychmiast zarządziły ewakuację. Z budynku wyprowadzono około 500 osób, w tym pacjentów w trakcie leczenia onkologicznego. Na miejsce skierowano policję, która sprawdza teren i ustala, czy zagrożenie było realne.
To już kolejny taki przypadek
Fala alarmów bombowych w krakowskich szpitalach trwa od kilku tygodni. 26 czerwca podobna sytuacja miała miejsce w Szpitalu im. Narutowicza. Placówkę otoczono wtedy taśmami, do akcji wkroczyli pirotechnicy z psem tropiącym. Po kilkugodzinnej kontroli nie potwierdzono żadnego zagrożenia, a szpital wznowił normalną pracę.
Podobny mechanizm powtórzył się teraz w Narodowym Instytucie Onkologii. Na razie nie wiadomo, czy sprawa ma związek z wcześniejszymi zgłoszeniami




