Skandal z bobrami na Ruczaju trwa. Magistrat sprawdził co się dzieje i wysyła patrole służb

Filip Kijewski
Filip Kijewski

Przy bobrowisku na krakowskim Ruczaju rzeczywiście pracował ciężki sprzęt. Potwierdzili to urzędnicy miejscy podczas wizji lokalnej. Teren ma patrolować straż miejska, a naukowcy zbadają, ile bobrów tam żyje.

Wizja lokalna przy ul. Obozowej

W piątek 6 listopada teren przy ulicy Obozowej obejrzeli zastępca prezydenta Krakowa Karol Wałachowski, Krakowska Rzeczniczka ds. Zwierząt Sabina Janeczko, strażnicy miejscy i przedstawiciele stowarzyszenia Animal Patrol. Ustalili, że na terenie siedliska prowadzono prace ziemne z użyciem ciężkiego sprzętu. Według pozwolenia na budowę teren zieleni nie powinien być nimi objęty. W komunikacie miasta nie podano, kto prowadził roboty.

Co dalej z bobrowiskiem

Sprawę zgłoszono odpowiednim służbom, a miejsce będzie patrolowane przez straż miejską. W sprawie działa też Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która wydała opinię negatywną. Wcześniej RDOŚ zawiadomił policję i nakazał wstrzymanie robót.

Naukowcy zbadają siedlisko

Miasto zwróciło się do specjalistów z Uniwersytetu Rolniczego. Mają ocenić stan siedliska i ustalić, ilu bobrów tam mieszka. Priorytetem jest ochrona tego miejsca, zatrzymanie działań groźnych dla zwierząt i dopilnowanie przepisów. Urząd zapowiada dalsze monitorowanie sytuacji i czeka na wyniki kontroli.

Skąd spór o bobry na Ruczaju

W środę inspektorzy RDOŚ stwierdzili, że z okolicy rozlewiska usunięto bazę żerową i materiał, z którego bobry budują tamy. W sąsiedztwie zniszczono strukturę gleby, a w rozlewisku ubyło wody. Bobry w Polsce są częściowo chronione, a w tym przypadku straciły naturalne schronienie. Wcześniejsza kontrola z 25 października nie wykazała naruszeń.
Konflikt trwa od 1 września, kiedy spółka ATAL poprosiła o zgodę na odstrzał sześciu bobrów i zniszczenie ich siedlisk. Po protestach mieszkańców wycofała wniosek 2 października. ATAL zapewniała dotąd, że nie prowadzi prac na terenie bobrowiska.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *