Przed Mariuszem Jopem wyjątkowe spotkanie. Trener Wisły Kraków po raz pierwszy poprowadzi Białą Gwiazdę w derbach z Cracovią na poziomie Ekstraklasy. Wspomnienia z maja 2010 roku wciąż są żywe. To właśnie wtedy jego samobójczy gol pozbawił Wisłę prowadzenia w tabeli i przybliżył Lecha Poznań do mistrzostwa Polski. Teraz Jop stanie przed szansą, by zapisać w historii derbów zupełnie inny rozdział.
Jedna bramka, która kosztowała Wisłę bardzo dużo
11 maja 2010 roku Wisła przyjechała na stadion Hutnika, by zmierzyć się z Cracovią w przedostatniej kolejce sezonu. Biała Gwiazda walczyła o mistrzostwo Polski i potrzebowała zwycięstwa, by utrzymać przewagę nad Lechem Poznań.
Przez większość spotkania wszystko układało się po myśli wiślaków. W 80. minucie Rafał Boguski dał swojej drużynie prowadzenie. Wydawało się, że trzy punkty są już blisko. Wtedy, w doliczonym czasie gry, doszło do dramatu. Mariusz Jop niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki. Cracovia wyrównała na 1:1, a stadion zamarł.
W tym samym czasie Lech Poznań pokonał Ruch Chorzów 2:1 i wyprzedził Wisłę w tabeli. Poznaniacy mieli 62 punkty, krakowianie 61. Ostatecznie to Kolejorz sięgnął po mistrzowski tytuł. Błąd Jopa stał się jednym z najbardziej pamiętnych momentów tamtego sezonu.
Po latach Jop wraca w innej roli
Od tamtego spotkania minęło szesnaście lat. Dziś Mariusz Jop nie odpowiada już za grę w defensywie, ale za wyniki całego zespołu. Jako trener Wisły stanie przed szansą na zwycięstwo, które może mieć dla niego szczególne znaczenie. Nie zmieni przeszłości, ale może sprawić, że kibice będą wspominać go również przez pryzmat udanego występu w derbach.
Tegoroczne spotkanie będzie wyjątkowe także z innego powodu. Rywalizacja Wisły z Cracovią wraca do Ekstraklasy po ponad czterech latach przerwy. Dla obu klubów to coś więcej niż kolejny mecz ligowy. Dla Jopa będzie to natomiast okazja, by pierwszy raz poprowadzić Białą Gwiazdę w ligowej Świętej Wojnie.
Wisła ma atut własnego boiska
Derby zostaną rozegrane 6 listopada o godzinie 20:30 na stadionie Wisły. Gospodarze mogą liczyć na wsparcie swoich kibiców i przewagę własnego boiska. To daje im mocny argument przed spotkaniem, ale w takich meczach przedmeczowe kalkulacje często tracą znaczenie.
Cracovia z pewnością zrobi wszystko, by popsuć gospodarzom święto. Wisła będzie chciała wykorzystać okazję do zwycięstwa przed własną publicznością. Dla Mariusza Jopa stawka jest jednak szczególna. Szesnaście lat temu został zapamiętany z powodu jednego niefortunnego zagrania. Teraz może dać kibicom Wisły powód do zupełnie innych wspomnień.

