Zabił rodziców ośmiomiesięcznego dziecka. Sprawca wypadku w Podgórzu nie czuje skruchy!

SW
SW

26-letni Hubert B. nie przyznaje się do winy po śmiertelnym wypadku w Krakowie. Mężczyzna, który wjechał na chodnik i zabił młode małżeństwo spacerujące z dzieckiem, twierdzi, że to wina dziur w drodze. Śledczy nie mają wątpliwości – jechał ponad dwa razy za szybko.

Tłumaczenia, które nie znajdują pokrycia w dowodach

Hubert B. stanął przed prokuratorem w poniedziałek, 25 sierpnia 2026 r. Usłyszał zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Nie przyznał się do winy. Jego zdaniem do tragedii nie doprowadziła prędkość, lecz stan jezdni.

  • Twierdzi, że z uwagi na nierówności i dziury w jezdni zaczął tracić panowanie nad pojazdem – relacjonował prokurator Mariusz Boroń, p.o. rzecznika Prokuratury Okręgowej w Krakowie cytowany przez Fakt.

Sprawca użył określeń, które mają go przedstawić jako ofiarę sytuacji. Mówił, że „jezdnia była w dołach”, „stracił panowanie nad kierownicą”, a samochód „obróciło o 180 stopni”. Dodał, że „nic nie widział”.

Śledczy: jechał 70 km/h zamiast 30

Wersja Huberta B. nie znajduje potwierdzenia w ustaleniach biegłych. Zabezpieczone ślady wskazują, że w chwili wypadku mężczyzna prowadził volkswagena golfa z prędkością co najmniej 70 km/h. W tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 30 km/h.

– To są nasze ustalenia. Natomiast podejrzany może mówić, co mu się żywnie podoba – podkreślił prokurator Boroń.

Sąd nie dał wiary tłumaczeniom kierowcy. Hubert B. trafił do aresztu na trzy miesiące.

Brak skruchy po śmierci dwojga ludzi

Najbardziej wstrząsające są słowa prokuratora o postawie sprawcy po tragedii. 26-latek nie wyraził żalu z powodu śmierci Klaudii i Mateusza S. – 32-letniego małżeństwa, które zginęło na chodniku.

– Uważa, że to nie jego wina, tylko wina dziur w drodze i nierówności. Hubert B. nie wyraził skruchy. Nie padło słowo „przepraszam” ani „żałuję” – dodał prokurator.

W samochodzie podróżowały trzy inne osoby. Zostali przesłuchani, ale prokuratura nie ujawnia treści zeznań. Wszyscy pasażerowie zostali zwolnieni.

Hubert B. był trzeźwy. Wcześniej nie był karany za przestępstwa. Miał jedynie mandat za parkowanie w miejscu objętym zakazem.


Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *