Czy można najpierw przejąć kierowanie instytucją, a chwilę później zawiesić jej dotychczasowego szefa? Michał Drewnicki komentuje burzę wokół Trybunału Konstytucyjnego i nie przebiera w słowach. Krakowski polityk porównuje sytuację do firmowego absurdu, w którym pracownik sam ogłasza się zastępcą przełożonego, a następnie postanawia go zawiesić. „Ta władza działa coraz bardziej absurdalnie” — ocenia.
„Zastępuję szefa”. A potem zawieszam go na miesiąc
Piątek, 30 października, przyniósł gwałtowny zwrot w konflikcie wokół Trybunału Konstytucyjnego. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska wydała zarządzenie o natychmiastowej, miesięcznej przerwie w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. Dokument obejmuje również wykonywanie przez niego obowiązków prezesa Trybunału.
Korwin-Piotrowska uzasadnia swoje działania przepisami i twierdzi, że jako sędzia z najdłuższym stażem może kierować Trybunałem. Dotychczasowe władze TK kwestionują jednak legalność tych działań. W przestrzeni publicznej pojawiły się sprzeczne komunikaty dotyczące tego, kto faktycznie kieruje instytucją. Do sprawy odniósł się Michał Drewnicki. Jego komentarz skupia się na tym, co uważa za absurdalny mechanizm przejmowania władzy i podejmowania decyzji wobec dotychczasowego kierownictwa.
Porównanie do firmy. „Absurd, ale…”
Drewnicki posłużył się przykładem, który łatwo zrozumieć nawet osobom niezainteresowanym na co dzień sporami prawnymi. Wyobraźmy sobie pracownika, który rozsyła do całej firmy wiadomość: od dziś zastępuje szefa, a skoro go zastępuje, to zawiesza go na miesiąc. Na końcu podpisuje się już jako nowy szef.
Właśnie w ten sposób krakowski polityk obrazuje sytuację wokół TK. W jego ocenie problemem jest nie tylko sama decyzja o odsunięciu prezesa, ale także sposób, w jaki uzasadniono przejęcie kierowania instytucją.
Drewnicki nie ukrywa swojego oburzenia. „Absurd, ale ta władza działa coraz bardziej absurdalnie, że mnie to już zupełnie nie dziwi” — napisał w komentarzu.
Dokument, policja i polityczna burza
W centrum sporu znalazło się zarządzenie podpisane przez Korwin-Piotrowską. To właśnie ono stało się jednym z kluczowych elementów piątkowych wydarzeń w Trybunale. Jednocześnie przed siedzibą TK pojawili się policjanci. Według komunikatu stołecznej policji funkcjonariusze prowadzili czynności w związku z informacją o możliwym zagrożeniu dla życia lub zdrowia sędziów i pracowników oraz ryzyku zakłócenia porządku publicznego.
Te wydarzenia wywołały kolejną falę politycznych reakcji. Jedna strona przedstawia działania jako próbę przywrócenia prawidłowego funkcjonowania Trybunału, druga mówi o bezprawnym przejęciu instytucji i zamachu na jej niezależność. Trzeba jednak rozdzielić dwie kwestie: legalność zarządzenia dotyczącego prezesa TK oraz podstawy działań policji. To odrębne sprawy, wymagające osobnej oceny.
Kto ma rację w sporze o Trybunał?
Komentarz Drewnickiego jest jednoznacznie krytyczny wobec działań obecnej władzy. Jego porównanie ma pokazać, jak z jego perspektywy wygląda mechanizm, w którym osoba uznająca się za kierującą instytucją podejmuje decyzję o odsunięciu jej dotychczasowego szefa. Ostateczna ocena prawna wymaga jednak analizy przepisów, kompetencji poszczególnych osób i okoliczności wydania zarządzenia. Sam dokument nie rozstrzyga wszystkich wątpliwości, które narosły wokół wydarzeń w TK.
Konflikt wokół Trybunału ponownie przeniósł się z sal sądowych i prawniczych analiz do centrum politycznej debaty.
Burza w komentarzach dopiero się zaczyna?
Czy mamy do czynienia z próbą uporządkowania sytuacji w Trybunale, czy z kolejnym etapem eskalacji sporu o praworządność? To pytanie dzieli polityków i opinię publiczną. Michał Drewnicki nie ma wątpliwości co do swojej oceny. Jego porównanie do pracownika zawieszającego szefa ma unaocznić to, co uważa za absurd całej sytuacji. O tym, czy działania podjęte w TK miały podstawę prawną, powinny jednak przesądzać przepisy i właściwe procedury, a nie wyłącznie polityczne deklaracje.
A jak Wy oceniacie sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego? Czy takie działania można uzasadnić przepisami, czy przekroczono granice?

