----- Reklama -----

Są zarzuty ws. śmierci strażaka z Białego Dunajca. Sprawa czekała dwa lata

SW
SW

Prokuratura postawiła zarzuty w sprawie śmierci 25-letniego druha OSP z Białego Dunajca. Do zdarzenia doszło latem 2024 roku, ale na decyzję śledczych trzeba było czekać aż dwa lata. Jak informuje Gazeta Krakowska, podejrzany usłyszał dwa zarzuty i nie przyznał się do winy.

Kto usłyszał zarzuty

Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem oskarżyli Władysława M. Mężczyzna odpowie za nieumyślne spowodowanie śmierci kolegi ze straży oraz za spowodowanie u niego średnich obrażeń ciała. Podejrzany odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do winy. Zastosowano wobec niego dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w wysokości 10 tysięcy złotych.

Co wydarzyło się w remizie

Do tragedii doszło w nocy z 1 na 2 sierpnia 2024 roku. Strażacy spotkali się w remizie OSP w Białym Dunajcu, żeby przygotować się do odpustu w miejscowej parafii. Na miejsce wezwano 25-letniego Pawła Ziętkowicza, który miał przywieźć kolegom jedzenie. Między mężczyznami doszło do sprzeczki, a potem do bójki, którą zarejestrowały kamery monitoringu.

Pobity Paweł wrócił jeszcze do domu, ale po chwili poszedł z powrotem do remizy po telefon i kluczyki. Tam po niego przyjechały matka i siostra. Znalazły go nieprzytomnego, z poważnymi obrażeniami głowy. Karetkę wezwała dopiero matka. Mężczyzna trafił do szpitala w Nowym Targu, gdzie zmarł 11 sierpnia 2024 roku.

Co dalej ze śledztwem

Prokuratura ocenia, że zebrany materiał dowodowy jest już kompletny. Strony postępowania mogą jeszcze składać wnioski dowodowe, zanim sprawa trafi dalej. To pierwsze zarzuty w tej sprawie, mimo że od śmierci Pawła minęły dwa lata.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *