Prezydent Krakowa Łukasz Gibała zapowiada, że mieszkańcy będą mogli wypowiedzieć się na temat przyszłości Strefy Czystego Transportu. Pomysł, który był jedną z jego obietnic wyborczych, wywołał jednak dyskusję o przepisach. Radny Tomasz Leśniak domaga się przedstawienia opinii prawnych, a Fundacja Frank Bold wskazuje na możliwe przeszkody w organizacji głosowania. O co dokładnie chodzi i czy referendum rzeczywiście jest niemożliwe?
Strefa Czystego Transportu pozostaje jednym z najważniejszych tematów krakowskiej debaty publicznej. Jej zasięg i zasady funkcjonowania od miesięcy budzą emocje, dlatego Łukasz Gibała zapowiedział oddanie głosu mieszkańcom. W referendum krakowianie mieliby wypowiedzieć się na temat przyszłego kształtu SCT, w tym możliwości ograniczenia jej obszaru. Teraz wokół tej propozycji pojawiają się pytania natury prawnej. Nie dotyczą one samego prawa mieszkańców do wyrażania opinii, lecz tego, czy w tej konkretnej sprawie można zastosować procedurę referendum lokalnego.
Radny chce poznać podstawy prawne referendum
Radny Tomasz Leśniak zwrócił się do prezydenta Łukasza Gibały z pytaniami dotyczącymi legalności planowanego referendum oraz możliwości ograniczenia obszaru SCT. Radny oczekuje przedstawienia opinii prawnych odnoszących się do obu zagadnień. Chodzi więc zarówno o dopuszczalność samego głosowania, jak i o zgodność ewentualnych zmian granic strefy z obowiązującymi przepisami.
To istotne rozróżnienie. Nawet gdyby referendum mogło zostać przeprowadzone, osobną kwestią pozostaje możliwość wprowadzenia w życie rozwiązania wybranego przez mieszkańców.
Pytanie nie sprowadza się do tego, czy krakowianie powinni mieć głos w sprawie SCT. Chodzi o to, w jakiej formule prawnej taki głos można przeprowadzić i jakie skutki może on wywołać.
Dlaczego prawnicy zgłaszają zastrzeżenia?
Jedno z najważniejszych stanowisk w tej sprawie przedstawiła 21 października Fundacja Frank Bold. Jej prawnicy wskazują, że przepisy dotyczące Strefy Czystego Transportu przewidują obowiązkowe konsultacje społeczne przed przyjęciem odpowiedniej uchwały. Fundacja powołuje się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, zgodnie z którym referendum nie może zastępować określonej ustawowo procedury podejmowania niektórych uchwał. W szczególności przywoływany jest wyrok NSA z 14 stycznia 2014 roku, sygn. II OSK 2988/13.
Zdaniem prawników fundacji zasada ta ma zastosowanie również do uchwały dotyczącej SCT, ponieważ jej przyjęcie wymagało wcześniejszych konsultacji społecznych.
„Organizacja referendum lokalnego dotyczącego uchylenia lub zmiany uchwały o SCT byłaby niezgodna z prawem” — ocenia Miłosz Jakubowski, radca prawny Fundacji Frank Bold.
To jednoznaczne stanowisko organizacji, ale warto podkreślić, że nie jest ono równoznaczne z sądowym rozstrzygnięciem dotyczącym konkretnego referendum zapowiadanego przez obecne władze Krakowa.
Kto może zainicjować referendum?
Kolejna kwestia dotyczy procedury. Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym formalna inicjatywa przeprowadzenia takiego głosowania należy do rady miasta albo odpowiedniej grupy mieszkańców. Prezydent miasta nie jest samodzielnym inicjatorem referendum w rozumieniu tej ustawy.
Nie oznacza to jednak, że nie może przedstawić propozycji, rozpocząć dyskusji czy zabiegać o poparcie dla przeprowadzenia głosowania. Oznacza natomiast, że realizacja zapowiedzi wymagałaby uruchomienia właściwej procedury, w której istotną rolę odgrywa Rada Miasta Krakowa lub mieszkańcy.
Zapowiedź referendum przez prezydenta i formalna decyzja o jego przeprowadzeniu to dwie różne sprawy.
Czy można ograniczyć SCT do centrum Krakowa?
Wątpliwości prawne dotyczą również jednego z rozważanych wariantów zmian, czyli znaczącego zmniejszenia obszaru Strefy Czystego Transportu. Fundacja Frank Bold argumentuje, że Kraków ma obowiązki wynikające z ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych oraz wojewódzkiego programu ochrony powietrza. Według tej interpretacji istotne ograniczenie strefy mogłoby pozostawać w sprzeczności z tymi obowiązkami, szczególnie gdyby poza jej granicami znalazły się obszary, na których występują przekroczenia dopuszczalnych poziomów zanieczyszczeń.
To kolejna kwestia wymagająca analizy prawnej. Sama zmiana granic SCT nie jest bowiem wyłącznie decyzją polityczną — musi uwzględniać przepisy określające obowiązki samorządu w zakresie ochrony powietrza. Prawnicy zwracają również uwagę na potrzebę precyzyjnego określenia wariantów ewentualnego głosowania. Jeśli mieszkańcy mieliby wybierać ograniczenie strefy do „ścisłego centrum”, należałoby jasno wskazać, jaki dokładnie obszar obejmowałaby taka propozycja.
Co dalej z zapowiedzią prezydenta Gibały?
Według dotychczasowych zapowiedzi referendum miałoby odbyć się w pierwszej połowie 2027 roku. Za przygotowania do tego przedsięwzięcia ma odpowiadać również wiceprezydent Jan Hoffman. Na obecnym etapie kluczowe będzie ustalenie, czy istnieje prawnie dopuszczalna formuła przeprowadzenia głosowania, a także jakie zmiany w SCT mogą zostać wprowadzone w granicach obowiązujących przepisów.
Wątpliwości zgłaszane przez radnego i organizację prawniczą nie oznaczają automatycznie, że temat referendum został zamknięty. Pokazują jednak, że przed podjęciem formalnych decyzji potrzebne są szczegółowe analizy i jednoznaczne określenie proponowanych rozwiązań. Dla mieszkańców najważniejsza pozostaje odpowiedź na pytanie, czy i w jaki sposób będą mogli współdecydować o przyszłości SCT.
Zapowiedź Łukasza Gibały sprawiła, że kwestia ta ponownie znalazła się w centrum krakowskiej dyskusji. Teraz obok argumentów społecznych i komunikacyjnych pojawiają się również zagadnienia prawne, od których może zależeć ostateczny kształt całej inicjatywy.

