Strefa Czystego Transportu w Krakowie ma być znacznie mniejsza. Nowy prezydent chce zostawić ją tylko w centrum, a o ostatecznym kształcie mają zdecydować mieszkańcy. Nowe granice miasto pokaże 9 listopada.
Strefa obejmuje dziś większość miasta
SCT działa od 1 stycznia 2026 roku i obejmuje ponad 60 proc. powierzchni Krakowa. Od początku budzi spory, zwłaszcza wśród kierowców dojeżdżających do miasta. Kwestia strefy leżała u podstaw odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego.
Najpierw centrum, potem referendum
Nowy prezydent Łukasz Gibała zapowiada, że strefa zostanie najpierw ograniczona do centrum, a potem miasto zorganizuje w tej sprawie referendum. Głosowanie ma się odbyć w pierwszej połowie 2027 roku. Całą sprawą zajmuje się wiceprezydent Jan Hoffman. Nowa strefa miałaby sięgać tylko nieznacznie poza pierwszą obwodnicę.
Ekolodzy: to za mało
Krakowski Alarm Smogowy ma wątpliwości. Ruch w samym centrum jest już mocno ograniczony, więc strefa wokół Plant niewiele zmieni dla jakości powietrza. Część radnych proponuje kompromis i granice na drugiej obwodnicy. Wskazują, że obecne zasady biją w dojeżdżających do szpitali, przedsiębiorców i rolników.
Prawo nie daje pełnej swobody
O granicach strefy decyduje rada miasta w drodze uchwały, więc ich zmiana jest możliwa. Likwidacja to jednak inna sprawa. Ustawa o elektromobilności dopuszcza ją dopiero po trzech latach bez przekroczeń norm, a w Krakowie takie dni nadal się zdarzają. Eksperci zaznaczają też, że strefy nie można zmniejszyć tak, by miejsce z przekroczonym poziomem NO2 znalazło się poza nią. Takie ograniczenie mogłoby zostać uznane za faktyczne zniesienie SCT. Część prawników uważa też, że samo referendum nie rozstrzygnie losu strefy.
Co dalej
Szczegóły nowych granic i harmonogram prac mają być znane 9 listopada. Do tego czasu strefa działa na dotychczasowych zasadach.

