Wielki bubel za dwa miliardy złotych! Zaglądamy na trasę tramwaju do Mistrzejowic i oczom nie możemy uwierzyć [ZDJĘCIA]

Filip Kijewski
Filip Kijewski

To pierwsza w Polsce tak duża inwestycja transportowa w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego, która miała być wizytówką nowoczesnego miasta. Tramwaje do Mistrzejowic jeżdżą od 26 września, ale linia ma mnóstwo usterek, a wykonawca ma czas na poprawki do 30 grudnia. Całkowity koszt dla miasta przekroczy 2 mld zł. 

Obietnice: szybko, wygodnie i bez ryzyka dla miasta

Umowę z konsorcjum PPP Solutions Polska i Gülermak Kraków podpisał 21 grudnia 2020 r., zapowiadając uruchomienie linii w 2024 r. Prezydent Jacek Majchrowski przekonywał, że model PPP daje miastu korzyści finansowe i jakościowe. Urzędnicy wyliczali, że przeniesienie ryzyk na partnera prywatnego da wymierne korzyści na 174,7 mln zł. Miasto miało nie płacić nic, dopóki pierwszy tramwaj nie wyjedzie na trasę. 

Ile Kraków zapłaci za tramwaj do Mistrzejowic

Cena z umowy to ponad 1,125 mld zł i obejmuje finansowanie, projekt, budowę oraz utrzymanie linii przez 20 lat. Miasto będzie spłacać tę kwotę przez dwie dekady od startu linii. Razem ze spłatą zobowiązań koszt przekroczy 2 mld zł, choć kilka lat temu mówiono o kilkuset milionach. Urzędnicy zapowiadali wcześniej, że przez 20 lat miasto będzie płacić firmie około 50 mln zł rocznie. Za dodatkowe prace przy tunelu wykonawca wyceniał sobie około 135 mln zł.

Usterki i niedoróbki na nowej linii

Ponad miesiąc po otwarciu wzdłuż trasy widać krzywe poręcze, wiszące kable i rozsypujące się chodniki. Na ziemi leży kostka brukowa i krawężniki, a tramwaje jeżdżą po terenie, który nadal przypomina plac budowy. Zgodnie z decyzją PINB pozostałe roboty trzeba skończyć do 30 grudnia. Wykonawca będzie przy tym przez lata zarządcą linii, więc taki początek nie wróży dobrze.

Opóźnienie i kary umowne dla wykonawcy

Pierwszy dzień dostępności, czyli moment gotowości linii do eksploatacji, miał nastąpić 30 sierpnia 2026 r. Osiągnięto go z 23-dniowym opóźnieniem. Umowa przewiduje 50 tys. zł kary za każdy dzień, więc z prostego rachunku wychodzi około 1,15 mln zł. To mniej więcej promil wartości kontraktu. Miasto nie podało jeszcze oficjalnej kwoty, a naliczanie kar potrwa kilka miesięcy. Zarząd Dróg Miasta Krakowa bada też, czy ukarać firmę za usterki po otwarciu i za spóźnione ich naprawy.
Urzędnicy tłumaczą, że pierwotny termin, czyli koniec 2025 r., przesunięto po tym, jak miasto poszerzyło zakres prac. Prawdziwe opóźnienie to według nich kilkadziesiąt dni. Wykonawca wskazywał na opóźnienia w podłączeniu prądu przez Tauron i konieczność uzyskania zamiennej decyzji ZRID. Rada Miasta już w maju 2026 r. apelowała do prezydenta o konkretną datę uzyskania pozwolenia na użytkowanie i informacje o kosztach inwestycji. 

Przystanki bez ławek i zamknięte toalety

Rada Dzielnicy III Prądnik Czerwony żąda poprawek na podziemnych przystankach. Na Rondzie Polsad i Rondzie Młyńskim nie ma ławek, a jeden kosz na peron to za mało. Toalety i przewijak na Rondzie Polsad są oznaczone na mapach, ale zamknięte. Schody ruchome od strony ul. Lublańskiej często stoją, a na Rondzie Młyńskim nie działa sygnalizacja dźwiękowa ostrzegająca przed tramwajem. Radni chcą też lepszych zabezpieczeń trakcji przy wyjeździe z tunelu na rondzie Barei. Zarząd Dróg obiecuje zająć się w pierwszej kolejności ławkami i toaletami. W pozostałych sprawach nie ma decyzji.

Co dostaną pasażerowie za ponad 2 mld zł

Linia ma 4,5 km, z czego 1,2 km biegnie w tunelu. Według projektantów skróci dojazd z północy miasta do centrum o 12 minut, a z komunikacji miejskiej ma korzystać ponad 30 tys. pasażerów więcej. Czy te obietnice się spełnią, zależy od tego, jak szybko wykonawca usunie usterki i czy miasto wyegzekwuje kary.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *