Mieszkańcy Mszany Dolnej zdecydowali w referendum o odwołaniu rady gminy. Wójt Mirosław Cichorz zachował jednak stanowisko – mimo równoległej próby jego odwołania. To już kolejne w tym sezonie referendum w regionie, które osiągnęło wymaganą frekwencję.
Rada odwołana, wójt zostaje
W gminie odbyły się dwa referenda jednocześnie. Pierwsze dotyczyło odwołania wójta – tu mieszkańcy opowiedzieli się przeciwko zmianie. Za odwołaniem Cichorza zagłosowało 1540 osób, przeciw – 3118. Frekwencja w tym głosowaniu wyniosła 34,72 procent.
Inaczej wyglądało głosowanie w sprawie rady gminy. Za jej odwołaniem opowiedziało się 3572 mieszkańców, przeciw było 1058 osób. Frekwencja sięgnęła 34,69 procent, co pozwoliło uznać wynik za wiążący.
Kolejne udane referendum w regionie
Wynik z Mszany Dolnej wpisuje się w serię tegorocznych referendów w Małopolsce, którym udało się przekroczyć próg frekwencji potrzebny do ważności głosowania. Tym razem sukces okazał się jednak częściowy – mieszkańcy poparli tylko jeden z dwóch wniosków.
Spór, który doprowadził do głosowania, trwał od miesięcy. Część radnych z klubu „Wspólnie i wiarygodnie” zarzucała wójtowi niegospodarność i przekraczanie uprawnień. Odpowiedzią mieszkańców był z kolei wniosek o odwołanie samej rady, poparty ponad 1600 podpisami. Jego autorzy zarzucali radnym blokowanie sesji i torpedowanie projektów wójta.
Co dalej z gminą
Odwołanie rady oznacza przyspieszone wybory, które zgodnie z przepisami muszą odbyć się w ciągu 90 dni. Termin głosowania wyznaczy premier.
Wójt Cichorz zapowiedział, że nie wystawi własnego komitetu do rady. Liczy natomiast, że komitet, który stał za referendum w sprawie rady, przekształci się w komitet obywatelski i sam wystawi kandydatów.



