Filip Marchwiński nie zagra w dzisiejszym meczu Cracovii z Lechem. Były piłkarz Kolejorza ma do odrobienia zaległości treningowe.
Powrót Filipa Marchwińskiego do Ekstraklasy był jednym z wydarzeń tegorocznego okienka transferowego. W Lech Poznań debiutował jako 16-latek, a do Włoch wyjeżdżał z opinią wielkiego talentu. W Lecce mu nie poszło, także z powodu poważnych kontuzji. Przez dwa lata rozegrał dwa mecze w Serie A.
– Dwa mecze w lidze i jedno spotkanie w Pucharze Włoch i to tyle. Nie grałem w rezerwach. Czasem zdarzył się jeszcze jakiś mecz towarzyski – powiedział Marchwiński w rozmowie z ″Przeglądem Sportowym″.
Teraz jest w Cracovii i jego występ byłby z pewnością wydarzeniem wieczornego meczu z Lechem Poznań. Do tego jednak nie dojdzie, bo 21-letni piłkarz ma do nadrobienia zaległości treningowe.
– Tak naprawdę Filip trenuje od 6 dni, więc potrzebuje jeszcze czasu, by przygotować się do nowego sezonu. Nie chcemy go spalić na starcie. Priorytetem jest, żeby wrócił do pełnej dyspozycji i mógł nam pomagać regularnie, a nie tylko w jednym meczu – podkreślił trener Bartosz Grzelak na konferencji prasowej przed wyjazdowym starciem w Poznaniu.
Szkoleniowiec Pasów nie ukrywał, że obecność Marchwińskiego w kadrze meczowej byłaby kusząca, zwłaszcza w kontekście emocjonalnym. Były wychowanka Kolejorza czeka bowiem na debiut w nowych barwach właśnie przeciwko klubowi, w którym zaczynał seniorską karierę i w którym przez lata był jednym z największych talentów.
– To będzie specjalny mecz dla Filipa, nawet jeśli go nie zagra. Wszyscy wiemy, jak ważne jest dla niego powrót na polskie boiska. Cieszymy się, że jest już z nami, trenuje z pełnym zaangażowaniem i szybko łapie rytm. Ale forma sportowa nie bierze się znikąd. Po długiej przerwie i problemach zdrowotnych we Włoszech musi odbudować bazę. Nie ma co przyspieszać – dodał Grzelak.
Sam Marchwiński w rozmowie z klubowymi mediami nie krył rozczarowania, że raczej nie wystąpi od pierwszej minuty, ale jednocześnie podkreślał zrozumienie dla decyzji sztabu. – Chciałbym grać jak najszybciej, zwłaszcza z Lechem. To klub, który mnie wychował, mam tam mnóstwo wspomnień. Ale rozumiem trenera. Chcę pomóc Cracovii na dłuższą metę, a nie tylko załapać się na kilka minut. Trenuję intensywnie, czuję się coraz lepiej i liczę, że w kolejnych kolejkach będę gotowy – mówił 24-latek.
Cracovia w Poznaniu wystąpi więc bez swojego najgłośniejszego wzmocnienia transferowego. W ostatnich dniach Pasy rozegrały mecz jubileuszowy z Sevillą (wygrany 1:0), w którym Marchwiński zdążył już zaliczyć kilka minut i pokazać charakterystyczne prostopadłe podania. To jednak wciąż za mało, by myśleć o pełnym obciążeniu w inauguracyjnym meczu Ekstraklasy.
Kolejorz wraca do ligowej rywalizacji po udanych występach w Superpucharze i eliminacjach europejskich. Cracovia natomiast liczy na solidną organizację gry i konkretne ataki z kontry – styl, który w poprzednim sezonie pozwolił jej niejednokrotnie zaskoczyć silniejszych rywali.



