Nie planowała kariery, nie szukała rozgłosu i nie budowała swojej marki w internecie. Zaczęło się od kuchni jezuitów przy krakowskiej ul. Kopernika, zeszytu z przepisami i pomysłu, który początkowo wydawał się tak nietypowy, że wydawnictwo nie chciało go realizować. Kilka lat później książki siostry Anastazji sprzedawały się w milionach egzemplarzy. W niedzielę 4 października 2026 roku zakonnica zmarła w wieku 76 lat.
Informacja o śmierci siostry Anastazji Pustelnik pojawiła się w niedzielę. Zakonnica ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych autorek książek kulinarnych w Polsce. Jej publikacje sprzedały się łącznie w nakładzie przekraczającym 4 miliony egzemplarzy. Dla Krakowa ta historia ma szczególne znaczenie. To właśnie tutaj, w kuchni jezuickiej wspólnoty przy ulicy Kopernika, zaczęła się droga, która zaprowadziła jej przepisy do milionów polskich domów.
Wszystko zaczęło się od kuchni przy Kopernika
Pod koniec lat 90. siostra Anastazja rozpoczęła pracę w kuchni domu jezuitów przy ul. Kopernika 26 w Krakowie. Gotowała dla wspólnoty, a jej wypieki szybko zdobyły uznanie zakonników. Nie była celebrytką. Nie miała programu telewizyjnego ani internetowego kanału. Miała za to zeszyt, w którym zapisywała swoje przepisy.
Pomysł wcale nie został jednak przyjęty z entuzjazmem. Wydawnictwo WAM było oficyną kojarzoną przede wszystkim z publikacjami religijnymi i teologicznymi. Książka kucharska nie mieściła się w jego dotychczasowym profilu. A jednak ktoś postanowił spróbować. To właśnie on zwrócił uwagę jezuitów pracujących przy Wydawnictwie WAM.
Jak wspominał po jej śmierci ks. Jakub Kołacz, dyrektor WAM, zakonnica gotowała „prosto, ale wyśmienicie”. To właśnie w krakowskiej kuchni pojawił się pomysł, aby jej receptury wydać w formie książki.
2 tysiące egzemplarzy, które zniknęły w tydzień
W 2001 roku ukazała się pierwsza książka siostry Anastazji — „103 ciasta siostry Anastazji”. WAM podszedł do projektu ostrożnie. Pierwszy nakład wyniósł zaledwie 2 tysiące egzemplarzy. To miała być próba. Okazało się, że zdecydowanie zbyt mała. Pierwszy nakład rozszedł się w ciągu tygodnia. W kolejnych latach książka była wielokrotnie dodrukowywana, a jej łączny nakład osiągnął około 400 tysięcy egzemplarzy.
Tak rozpoczęła się jedna z najbardziej niezwykłych historii polskiego rynku książki kulinarnej. WAM, który początkowo nie był przecież wydawnictwem specjalizującym się w tego rodzaju publikacjach, zaczął wydawać kolejne książki zakonnicy. Według danych przywoływanych po jej śmierci ukazało się 85 różnych wydań i wariantów jej książek. Łączna sprzedaż przekroczyła 4 miliony egzemplarzy.
Miliony książek bez celebryckiego życia
Dzisiaj trudno sobie wyobrazić sprzedaż kilku milionów książek bez obecności autora w mediach społecznościowych, telewizji i internecie. Siostra Anastazja poszła dokładnie w przeciwnym kierunku. Unikała rozgłosu.
Jej popularność budowała się przede wszystkim pocztą pantoflową. Jedna osoba kupowała książkę, piekła ciasto, przepis trafiał do rodziny, potem do znajomych. W ten sposób nazwisko zakonnicy zaczęło pojawiać się w kuchniach w całej Polsce.
„Sprzedała cztery miliony egzemplarzy swoich książek, zarobiła dla swojego zakonu potężne pieniądze, była najbardziej rozpoznawalną zakonnicą w Polsce, ale nigdy nie przewróciło jej się w głowie” — wspominał ks. Jakub Kołacz.
Fenomen, który narodził się trochę przypadkiem
Dzisiaj pierwsza książka może wydawać się oczywistym pomysłem. Wtedy jednak nikt nie wiedział, czy ktoś będzie chciał kupować przepisy zakonnicy. Jak opowiadał dyrektor WAM, pomysł był dla wydawnictwa czymś nietypowym. Pierwszy nakład miał sprawdzić, czy w ogóle istnieje zainteresowanie taką publikacją. Zainteresowanie okazało się ogromne.
W kolejnych latach książki siostry Anastazji stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektów Wydawnictwa WAM. Sama oficyna do dziś przypomina, że jej książki przekroczyły granicę 4 milionów sprzedanych egzemplarzy.
Jej przepisy miały być proste
Sekret popularności nie polegał wyłącznie na nazwisku autorki. Jej książki były skierowane do zwykłych ludzi, którzy chcieli ugotować obiad albo przygotować ciasto bez szukania trudno dostępnych składników. WAM opisuje jej przepisy jako takie, które można przygotować z produktów dostępnych w zwykłych sklepach. Wśród publikowanych receptur znajdowały się ciasta, sałatki, zupy, dania mięsne, rybne i warzywne.
Kraków pozostał ważną częścią tej historii
Choć późniejsze lata życia siostry Anastazji były związane z jej zgromadzeniem, to właśnie Kraków pozostaje miejscem, w którym rozpoczęła się jej niezwykła historia wydawnicza. WAM mieści się przy ul. Kopernika 26 — pod tym samym adresem, przy którym związana była z jezuicką wspólnotą.
To tutaj powstał pomysł książki, która miała być niewielkim eksperymentem. Ito tutaj narodziła się autorka, której publikacje znalazły drogę do milionów polskich domów.
„Zostawiła kawał serca”
Po latach siostra Anastazja nadal utrzymywała kontakt z pracownikami WAM. Ks. Kołacz wspominał, że pojawiała się w wydawnictwie i odwiedzała kolejne piętra, spotykając dawnych znajomych.
Dwa tysiące książek, jeden zeszyt z przepisami, jedna kuchnia przy krakowskiej ulicy Kopernika. A później ponad cztery miliony sprzedanych egzemplarzy. Siostra Anastazja miała 76 lat. O jej śmierci poinformowało Zgromadzenie Córek Bożej Miłości. Według informacji przekazanych przez ks. Jakuba Kołacza w ostatnich miesiącach zmagała się z chorobą nowotworową. Jeszcze około dwóch tygodni przed śmiercią duchowny z nią rozmawiał.
Dla wielu osób pozostanie autorką książek kucharskich. Dla Krakowa także częścią historii miasta, w którym z małego, niepozornego pomysłu narodził się jeden z największych sukcesów polskiej książki kulinarnej.


