Czy finansowa dziura w budżecie Krakowa rzeczywiście zaskoczyła nowe władze miasta? A może problemy, o których alarmuje prezydent Łukasz Gibała, były znane już od miesięcy? Radny Tomasz Daros domaga się szczegółowych wyjaśnień dotyczących brakujących 390 mln zł. Pyta nie tylko o źródła niedoboru, ale także o wcześniejsze ostrzeżenia, stan miejskiej kasy i bezpieczeństwo wypłat dla nauczycieli oraz finansowania komunikacji miejskiej.
390 milionów złotych. Kraków ma poważny problem
Krakowskie finanse ponownie znalazły się w centrum politycznej dyskusji. Wszystko zaczęło się od informacji przedstawionych 22 października przez prezydenta Łukasza Gibałę. Nowe władze miasta poinformowały wówczas, że w tegorocznym budżecie może zabraknąć około 390 mln zł na pokrycie bieżących wydatków do końca grudnia. Największe potrzeby dotyczą edukacji. Według przedstawionych szacunków konieczne może być znalezienie od 220 do 270 mln zł na wynagrodzenia pracowników szkół i dotacje dla placówek niesamorządowych. Kolejne około 80 mln zł potrzeba na transport publiczny.
Prezydent zapowiedział szczegółową analizę finansów oraz poszukiwanie rozwiązania, które pozwoli uzupełnić niedobory bez dalszego zadłużania Krakowa. Teraz jednak pojawiają się pytania, na które władze miasta będą musiały odpowiedzieć znacznie bardziej szczegółowo.
Radny pyta prezydenta Łukasza Gibałę: co rzeczywiście było nowe?
Radny Tomasz Daros skierował do prezydenta interpelację, w której domaga się przedstawienia konkretnych dokumentów, wyliczeń i porównań z poprzednimi latami. W piśmie z 29 października podkreśla, że mieszkańcy powinni poznać nie tylko skalę problemu, ale również jego rzeczywiste przyczyny.
„Sprawa wymaga przedstawienia mieszkańcom nie tylko aktualnego oszacowania, ale również porównania z analogicznymi okresami poprzednich lat” – czytamy w interpelacji.
Jedno z najważniejszych pytań dotyczy tego, czy problemy przedstawione podczas konferencji prasowej rzeczywiście zostały ujawnione dopiero teraz.
„Które ustalenia przedstawione 22 października były rzeczywiście nowe w stosunku do wcześniejszych debat budżetowych?” – pyta radny.
Daros przypomina przy tym dyskusję nad projektem budżetu na 2026 rok, która odbyła się 3 grudnia 2025 roku. Chce ustalić, które z obecnie wskazywanych niedoborów były już wtedy sygnalizowane, a które pojawiły się później. To istotne pytanie również z politycznego punktu widzenia. Jeśli część problemów była wcześniej znana, konieczne będzie wyjaśnienie, co zrobiono, aby im zapobiec i dlaczego nie udało się zabezpieczyć odpowiednich środków.
Czy naprawdę brakuje pieniędzy w kasie miasta?
Interpelacja porusza jeszcze jedną ważną kwestię. Radny chce wiedzieć, co dokładnie oznacza ogłoszony niedobór 390 mln zł. Czy chodzi o brak pieniędzy potrzebnych do realizacji zaplanowanych wydatków? Czy może o konieczność zwiększenia zapisanych w budżecie kwot? A może miasto ma już wymagalne zobowiązania, których nie jest w stanie terminowo uregulować?
To trzy różne sytuacje, które mogą mieć odmienne konsekwencje dla funkcjonowania Krakowa.
„Konieczne jest rozróżnienie potrzeb zwiększenia planu wydatków, przejściowych problemów z płynnością oraz ewentualnych zaległości w regulowaniu zobowiązań” – zaznacza Tomasz Daros.
Radny oczekuje szczegółowego rozbicia kwoty 390 mln zł na konkretne jednostki miejskie, zadania i kategorie wydatków. Domaga się również przedstawienia dokumentów, na podstawie których oszacowano niedobór.
Nauczyciele, komunikacja miejska i dotacje. Czy wypłaty są bezpieczne?
To pytanie może szczególnie zainteresować mieszkańców Krakowa. Znaczna część wskazanych braków dotyczy bowiem obszarów, od których zależy codzienne funkcjonowanie miasta. Chodzi przede wszystkim o szkoły, komunikację miejską oraz inne usługi publiczne. Daros pyta wprost, czy występują obecnie opóźnienia w regulowaniu zobowiązań i w jaki sposób miasto zamierza zabezpieczyć płatności do końca roku.
„Czy występują obecnie opóźnienia w regulowaniu zobowiązań dotyczących wskazanych obszarów i jaki jest plan zabezpieczenia płatności do końca roku?” – czytamy w dokumencie.
Radny oczekuje także harmonogramu działań zapewniających terminową wypłatę wynagrodzeń, dotacji i należności dla operatorów transportu. Samo skierowanie tych pytań nie oznacza, że miasto zalega już z wypłatami. Interpelacja ma właśnie ustalić, czy takie problemy występują i jakie zabezpieczenia przygotowano.
A może takie braki były również za poprzednich władz?
Radny domaga się porównania sytuacji finansowej Krakowa z latami 2022–2025. Chce wiedzieć, ile pieniędzy w poprzednich latach trzeba było dodatkowo przeznaczać na edukację i transport publiczny w ostatnich miesiącach roku oraz skąd pochodziły te środki.
To może okazać się jednym z najważniejszych elementów całej sprawy. Jeżeli podobne niedoszacowania powtarzały się regularnie, obecny problem należałoby analizować również jako efekt wieloletniego sposobu planowania miejskich wydatków. Jeśli natomiast tegoroczny niedobór okaże się wyjątkowo duży, pojawi się pytanie o przyczyny tak gwałtownego pogorszenia sytuacji. Daros oczekuje porównań sporządzonych według jednakowej metodologii, z uwzględnieniem zmian wynagrodzeń, cen oraz zakresu miejskich zadań.
Gibała zapowiada ratowanie budżetu bez nowych kredytów. Radny chce konkretów
Nowy prezydent Krakowa zapowiedział, że jego celem jest uzupełnienie brakujących środków bez zaciągania dodatkowego długu. To ambitne zadanie, biorąc pod uwagę skalę zgłoszonych potrzeb finansowych i niewielką ilość czasu pozostałą do końca roku.
Daros chce jednak poznać konkretne możliwości przesunięć budżetowych. Pyta o dostępne rezerwy, oszczędności, dodatkowe dochody oraz środki inwestycyjne, które ewentualnie można przeznaczyć na inne cele. Domaga się także wyjaśnienia, dlaczego możliwości znalezienia dodatkowych pieniędzy miałyby być obecnie mniejsze niż w poprzednich latach. W praktyce oznacza to oczekiwanie przedstawienia szczegółowego planu finansowego, a nie wyłącznie ogólnej deklaracji o szukaniu oszczędności.
Dziewięć pytań i miliony złotych. Teraz ruch należy do prezydenta
Interpelacja Tomasza Darosa zawiera dziewięć rozbudowanych pytań. Radny oczekuje osobnej odpowiedzi na każde z nich oraz przekazania dokumentów i zestawień finansowych, również w edytowalnej formie tabelarycznej. Zgodnie z przepisami prezydent miasta lub wyznaczona przez niego osoba ma 14 dni od otrzymania interpelacji na udzielenie pisemnej odpowiedzi. Dopiero przedstawienie szczegółowych danych pozwoli ocenić, czy Kraków zmaga się z wyjątkowym kryzysem finansowym, czy też z problemami, które narastały przez lata. Jedno jest pewne: 390 mln zł to kwota, która wymaga dokładnego wyjaśnienia. Szczególnie że chodzi o pieniądze na codzienne funkcjonowanie miasta, a nie tylko o kolejne inwestycje.
Czy nowe władze Krakowa odkryły nieznaną wcześniej skalę problemu, czy też mierzą się z niedoborami, o których od dawna dyskutowano w Radzie Miasta? Odpowiedź na to pytanie może stać się jednym z najważniejszych elementów trwającego sporu o miejskie finanse.


Noo ciekawe gdzie ta kasa została wydana???