Pod Szkołą Podstawową nr 31 przy ulicy Prusa płoną znicze. Mieszkańcy dzielnicy Salwator przyszli tu spontanicznie w sobotni wieczór, żeby pożegnać Elę – 12-letnią uczennicę, której ciało znaleziono w Lesie Wolskim.
Miasto stanęło w miejscu
Kraków dowiedział się o śmierci dziewczynki w sobotnie południe. Policja potwierdziła, że ciało znalezione w Lesie Wolskim należy do poszukiwanej od czwartku 12-latki. Wiadomość rozeszła się błyskawicznie. Już wieczorem pod szkołą zebrali się sąsiedzi, rodzice uczniów i nieznajomi. Przynieśli znicze i kwiaty. Nikt ich nie zwoływał.
Szkoła wydała oświadczenie
Dyrekcja SP nr 31 opublikowała krótki komunikat. Napisała, że przyjęła wiadomość z głębokim żalem i że to niezwykle trudny moment dla całej społeczności szkolnej. Poprosiła o uszanowanie prywatności rodziny.
Dwa słowa mamy
Matka Eli wróciła do swojego wpisu o zaginięciu córki i dopisała tylko dwa słowa: „Wieczny pokój…”. Pod postem pojawiły się setki komentarzy. Ludzie pisali, że płaczą i że do końca mieli nadzieję.
Co wiadomo
Ela zaginęła 21 maja po spotkaniu ze znajomymi na Salwatorze. Wsiadła do autobusu i pojechała w kierunku Lasu Wolskiego. Kamery zarejestrowały ją przy przystanku koło zoo. Nie wróciła do domu. Przez dwa dni szukały jej setki osób. Policja wstępnie wykluczyła udział osób trzecich w jej śmierci. Sprawę prowadzi prokuratura.








